‘DO ADOPCJI’ Articles

Zwierzęta do adopcji

Rudy – szorstka przytulanka

DSC08397Rudy to psiak o słonecznej sierści i wesołym usposobieniu. Ma około 8 lat i waży niecałe 20kg.

Rudy odkąd został znaleziony przez nas potrącony przez samochód – bardzo otworzył się na ludzi.

Dziś cieszy go widok wolontariuszy, kocha dzieci. Ładnie chodzi na smyczy i jest pojętnym uczniem.

Rudy to zdrowy pies w dobrej kondycji fizycznej. Na szczęście dla niego – wypadek skończył się jedynie drobną kontuzją łapki, która została już wyleczona!

unnamedChcesz adoptować Rudego? – napisz na interwencje@viva.org.pl bądź zadzwoń pod numer 504 563 306.

Sara z interwencji w Warszawie

160416 kwietnia 2014 roku

Byliśmy wczoraj z SARĄ na USG u dra Marcińskiego – specjalisty w tym zakresie. Ponieważ Sara praktycznie nie tyje, a je sporo i nie znaleziono jeszcze żadnej przyczyny takiej reakcji organizmu – chcieliśmy powtórzyć badanie USG na lepszym sprzęcie.

Sara w podróży była bardzo grzeczna – z resztą jak zwykle :)
Interesuje się otoczeniem, nie sprawia problemów. Patrzy przez okno lub leży na kanapie.

Podczas badania również leżała spokojnie. Lubi kontakt z człowiekiem, choć może na pierwszy rzut oka tego nie widać. Pomimo tego jak wygląda, jakie ma zaniki mięśni i jakie trudności sprawia jej poruszanie się… Sara jest dzielna i sama chce chodzić. Jest wpatrzona w opiekunów.

Widać w niej wolę życia. Sara na pewno nie jest psem, który się poddał i wszystko mu jedno.

Niestety samo badanie USG nie wyjaśniło nam przyczyny chudnięcia Sary… Skonsultujemy je jeszcze z innymi weterynarzami.

Suczka aktualnie przyjmuje leki: Vetoryl i Amylactiv (enzym trzustkowy) oraz je karmę Intestinal Low Fat.

Jej miesięczna opieka kosztuje 315zł. Plus dodatkowe badania i specjalistyczna karma.

*

130413 kwietnia 2014 roku

Pamiętacie o Sarze? W lecznicy czuje się jak w domu. Chodzi całymi dniami luzem po szpitalu. Bardzo polubiła opiekunów – chodzi za nimi krok w krok. Potrafi zasygnalizować kiedy chce wyjść za potrzebą.

Jest spokojna, cicha i bardzo lubiana. Zaprzyjaźniła się z sunią z chorym okiem, która też przebywa w szpitalu. Przychodzi do niej na posłanie i tak leżą razem

Zdrowotnie bez zmian. Sara chętnie je, nie chudnie, ale też nie tyje. Czekamy na USG.

*

Sara_targowek3 kwietnia 2014 roku

Sara czuje się nieco lepiej. To zasługa leczenia, dobrej karmy i ruchu. Suczka odbyła konsultację kardiologiczną, która niestety nie rozwiała wątpliwości co do przyczyn stanu Sary. Dostaliśmy zalecenia przeprowadzenia USG u dra Marcińskiego, który posiada USG Dopplera i zobaczy przepływy w narządach. Obecnie podejrzewane są zaburzenia wchłanialności – musimy dopasować karmę i kolejne leki do zaburzeń. Następnie obserwacja czy leczenie przynosi pozytywne efekty.

Miesięczny stały koszt opieki nad Sarą to 315 zł. Plus karma i dodatkowe badania.
Obecnie opieka pochłonęła ponad 1000 zł. A obecne wpłaty na rzecz Sary to niecałe 150 zł.
Pomóżcie nam opłacić długi w lecznicy i patrzeć spokojnie na przyszłość Sarci.

Serdecznie dziękujemy za wsparcie!

*

290329 marca 2014 roku

Sara chorująca na chorobę Cushinga ostatnio poczuła się gorzej i miała neurologiczne objawy (skurcze, problemy ze wstawaniem).

Ponieważ wciąż nie wiemy, jaka może być przyczyna jej wychudzenia oraz jakie jest podłoże jej choroby (zespół Cushinga), lekarze zalecili szersze badania.

Wczoraj w asyście wolontariuszki Ani Sara wybrała się na badanie USG.

Niestety, badanie USG nie dało nam jednoznacznej odpowiedzi na pytania. To znaczy: w jamie brzusznej nie znaleziono zmian nowotworowych a na nadnerczach nie znaleziono guzów, które mogłyby być przyczyną choroby. Nadnercza są trochę powiększone, ale nie wiemy czy mamy jednoznacznie do czynienia z nadnerczową postacią Cushinga. Możliwe niestety, że u Sary występuje również guz przysadki, ale nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić.

Po odstawieniu Vetorylu, jej objawy neurologiczne ustały, dlatego po odczekaniu kilku dni wprowadzamy Vetoryl ponownie, zaczynając od dużo mniejszych dawek. Na dniach będziemy również umawiać konsultację kardiologiczną, abyśmy wiedzieli jak jeszcze możemy Sarę wspomagać w odzyskiwaniu formy.

Usg i konsultacja kardiologiczna to koszt ponad 200 zł. Pomóżcie Sarze!

*

260326 marca 2014 roku

Kochani, niestety wracamy ze złymi informacjami dotyczącymi Sary. Sara ma potwierdzoną chorobę Cushinga i niedoczynność tarczycy

Lekarze wprowadzają jej leki: Vetoryl na Cushinga oraz hormony tarczycy. Sunia dobrze reaguje na Vetoryl.
Kuracja kosztuje 315 zł miesięcznie (300 zł to sam Vetoryl!)
Za około 6 tygodni trzeba będzie wykonać testy sprawdzające, czy kuracja jest skuteczna.

Sara, ze względu na – jak je określają lekarze – skrajne wychudzenie, dostaje również wysokokaloryczną karmę dla szczeniąt, na którą dobrze reaguje. Najbardziej lubi jedzenie w puszkach

Lekarze rozważają jeszcze wykonanie badania USG.
Wciąż nie wiemy, co jest przyczyną jej stanu wychudzenia!

Wyniki jak na swój stan – ma dobre. Lekarze twierdzą jednak, że Cushing nie jest przyczyną jej wychudzenia. Wykonają jeszcze badanie trzustki.

Co do przybrania na wadze są dobrej myśli. Twierdzą, że sunia masy – potrzebuje jednak dobrej karmy i ruchu (dawek ruchów odpowiednich na swój stan = spacerów), bo ma zaniki mięśni!

Sara pilnie potrzebuje DT. Będziemy pokrywać koszty leczenia i utrzymania.

Aktualnie leczenie Sary kosztuje 10,5 zł dziennie!

Sara jest bardzo łagodna i spokojna, pozwala przy sobie robić wszystko
Na spacerach jest ciekawska, chętna do odkrywania nowych miejsc.

Sara nie miałaby szans na dalsze życie, gdyby nie wprowadzone leki i pokarm. Jednak jej opieka jest niezwykle kosztowna. Nie chcemy i nie możemy podjąć decyzji o zaprzestaniu opieki tylko dlatego, że generuje ona ogromne dla nas koszty. Zrobimy wszystko żeby jej pomoc. Jednakże bez Was nie wiemy czy damy radę – dla Sary liczy się każda złotówka! Każda przesyłka z karmą!

*

200320 marca 2014 roku

Sara pozdrawia Was z kliniki i PROSI o wsparcie LECZENIA!

Relacja naszej wolontariuszki:
„Sara w klinice zaczyna się… kłaść. To może brzmi dziwnie, ale wcześniej tego nie robiła jeśli nie musiała. Wszystko przez ogromny dyskomfort spowodowany wychudzenia. Ale na grubej warstwie posłanek i kocyków grzechem byłoby nie poleżeć ”

Sara trzyma się całkiem dobrze. Widać, że nawadnianie i podawane leki przyniosły Jej ulgę. Czekamy na wszystkie wyniki badań, żeby zastosować odpowiednie leczenie.

Niestety każdy dzień w klinice, badania i dalsze leczenie kosztuje. BARDZO PROSIMY o pomoc w opłaceniu rosnących kosztów. Badanie krwi – w tym trzustka i tarczyca; w dalszej kolejności także USG; podawanie płynów; odpowiednia karma – wyniesie około 500-600 zł.

*

180318 marca 2014 roku

Sunia z WCZORAJSZEJ INTERWENCJI nosi imię SARA.

Sunia przebywa w klinice i poddawana jest diagnostyce. Z rozmowy z weterynarzem, który wcześniej się nią zajmował, dowiedzieliśmy się, że podejrzewał on zespół Cushinga, ale zdiagnozował go jedynie „na oko”. Mimo podejrzeń, sunia nie brała żadnych leków.

Weterynarze z kliniki, w której przebywa teraz Sara, nie są przekonani co do diagnozy Cushinga, ale wypowiedzą się szerzej już po analizie wyników badań.

Obecny stan Sary jest stabilny, choć zszokował lekarzy. Sara waży 17,6 kg…

Sunia została czasowo odebrana. To była bardzo trudna decyzja, którą jednak musieliśmy podjąć, kierując się przede wszystkim dobrem zwierzęcia. Dom nie był zły, pani zrobiła wszystkie badania i dbała o psa w miarę swoich możliwości, ale to widocznie było za mało. Ludzie wrzucali Sarze przez plot jedzenie, bo myśleli, że nie jest karmiona. Po takim jedzeniu pies dostawał biegunek, wiec pani powiesiła na plocie kartkę z prośbą o nie karmienie Sary. Ludzie odebrali to jako odmowę pomocy i „interweniowali” jeszcze mocniej. Pani, rozgoryczona takim podejściem obcych ludzi, zaczęła reagować agresja, czym niestety utwierdzała ich w ich przekonaniu o zagrożeniu zdrowia zwierzęcia. Odebraliśmy Sarę po to, żeby jej pomoc i spróbować poprawić komfort życia. Nie będziemy wyciągać żadnych konsekwencji wobec właścicielki, która robiła co mogła.

Czekamy na dalsze wieści z kliniki.

Koszt przeprowadzanych badań (krew – w tym trzustka i tarczyca ; w dalszej kolejności być może także USG ; sunia jest odwodniona, więc podamy też płyny ; musi też spędzić kilka dni w szpitalu) wyniesie około 500-600 zł.

Będziemy bardzo wdzięczni za wsparcie finansowe! Rozliczenie również przedstawimy.

*

170318 marca 2014 roku

KOLEJNA INTERWENCJA, tym razem w Warszawie!

Dostaliśmy sygnał o wychudzonym psie i starszej pani. Dziś pojechaliśmy zobaczyć jak wygląda sytuacja i zastaliśmy wychudzoną, starszą suczkę.

Na pierwszy rzut oka wygląda to bardzo źle. Poza wychudzeniem, wiemy, że była leczona. Jednakże z dokumentacji weterynaryjnej nic nie wynika: na co ani jakie leki przyjmuje.

Dowiedzieliśmy się, że ma chorą tarczycę, jednakże nie bierze leków.

Odebraliśmy suczkę i zabraliśmy do kliniki na diagnostykę, żeby sprawdzić co tak naprawdę się dzieje, skoro leczenie nie przyniosło rezultatów. Chcemy spróbować jej pomóc.

Sunia została czasowo odebrana. Dalsze Jej losy uzależniamy od wyników badań i postawy właścicielki.

Nowe informacje już niedługo.

Koszt przeprowadzanych badań (krew – w tym trzustka i tarczyca ; w dalszej kolejności być może także USG ; sunia jest odwodniona, więc podamy też płyny ; musi też spędzić kilka dni w szpitalu) wyniesie około 500-600 zł.

Będziemy bardzo wdzięczni za wsparcie finansowe!

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa

tytułem: leczenie Sary

Misia z klatki na kury – zmieniła adres :)

10 kwietnia 2014

unnamedWczoraj Misia z interwencji w Lidzbarku pojechała do własnego domu! Zamieszka w Warszawie w 4-osobowej rodzinie Regularnie będzie wyjeżdżać poza miasto na działkę.

Nowa rodzina poznała Misie podczas jej pobytu w klinice – wymiziali ją i wyspacerowali się. Potem odbyła się nasza wizyta w miejscu potencjalnego zamieszkania, która wypadła pomyślnie.

Rodzina Misi miała podobną do Misi sunię, która niedawno odeszła.

Oczywiście niebawem przekażemy jak tam wiedzie się suni w nowym domu :)

*

Czy KLATKA NA KURY to miejsce, gdzie powinno się TRZYMAĆ PSA? Może do tego wystawić tę klatkę na ŚRODEK PODWÓRKA, BEZ ZADASZENIA i dostępu do WODY?

Właśnie taką „opiekę” zapewnił Misi właściciel, u którego przeprowadziliśmy wczoraj interwencję.

DSC_0836Podczas wczorajszej interwencji dotyczącej klaczy z wrośniętym w pysk kantarem, uwagę inspektorów zwróciła także sunia właściciela zwierząt.

Stała bowiem na środku podwórka w… KLATCE w jakiej na fermach futrzarskich hodowane są lisy a także np. – kury na targach.

W misce – a raczej PATELNI – miała pusto. Klatka nie była zadaszona, a od policjantów, którzy byli na miejscu kilka dni wcześniej dowiedzieliśmy się, że sunia przebywała wtedy w o połowę mniejszej klatce… a do większej została przełożona na ich wniosek.

Na pytania dot. warunków bytowania suni, właściciel (weterynarz!) odpowiadał krótko: ma cieczkę, więc siedzi w klatce ; nie musi mieć dostępu do wody – przepisy są po to żeby je… odpowiednio interpretować.

Właściciel nie widział problemu w tym, ze sunia siedzi zamknięta w ciasnej, niskiej i niezadaszonej klatce – bo „przecież lisy na fermach tak żyją”.

Na pytanie dlaczego suki nie wysterylizuje odpowiedział… że jest to OKALECZANIE.

Dostaliśmy decyzję burmistrza o odbiorze suni.

DSC_0842Sunia po otwarciu klatki… panicznie bała się z niej wyjść. Jej reakcja na właściciela była typowo lękowa. Do wszystkich innych sunia się cieszyła…

Sunia ma około 1,5 roku. karmiona była odpadami z rzeźni, które w drodze do Warszawy mieliśmy okazję zobaczyć. Jest zupełnie zagubiona w kontakcie z ludźmi – choć bardzo pozytywna!

Co dalej?
- leczenie: sunia jest w trakcie badań
- szczepienie i odrobaczenie
- sterylizacja: jak tylko będzie gotowa
- szukanie domu!

Pomoc pokrzywdzonym zwierzętom to nasza misja, ale nie damy rady jej wypełniać, jeśli nie wspomożecie nas!

Pozwól nam pomagać dalej:
- daj dom tymczasowy bądź stały
- wpłać choćby 5 zł
- Udostępnij zdjęcie
- Opowiedz znajomym

Kontakt ws adopcji: 601 672 846 (Dorota)

———
Pamiętajcie, że jesteśmy grupą interwencyjną, która utrzymuje się WYŁĄCZNIE z darowizn. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę.

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa

przekaż 1% podatku na rzecz INTERWENCJI i ratuj z nami zwierzęta!
nazwa OPP: Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
KRS: 0000135274
Cel szczegółowy: INTERWENCJE

Pola z podradomskiego pola

Interwencyjne NIESPODZIANKI – tak nazywamy psy, które znalazły się w momencie najmniej przez nas oczekiwanym.

Naszą psią Niespodziankę dostrzegła jedna z wolontariuszek wracających z końskiego targu w Skaryszewie. Sunia leżała na pustym polu, gdzie do najbliższego zabudowania było kilka kilometrów. Żadnej żywej duszy, której możnaby zapytać się czy zna psa.

DSC_0778Widząc z daleka jej kulawiznę wolontariuszka nie zastanawiając się zbyt długo podjęła próbę podejścia do suni. Okazało się, że umiejętności oswajania i cierpliwość w stopniowym pochodzeniu do psa w tym przypadku się… nie przydały. Suczka, gdy tylko zobaczyła człowieka powoli przyczołgała się do wyciągniętej ręki, a następnie pokazała ulegle brzuszek.

Po kilku chwilach jechała już w stronę Warszawy. Po przeglądzie weterynaryjnym okazało się, że to młoda maksymalnie 3-letnia suczka. Niestety ma problem z nogą (kuleje) oraz drogami rodnymi. Jest w trakcie obserwacji i leczenia.

Sunia pragnie kontaktu z człowiekiem, jest przyjazna i niezwykle radosna.

Sunia aktualnie przebywa w Schronisko w Korabiewicach – oficjalna strona, ale szukamy dla niej domu tymczasowego bądź stałego!

Z życia Poli:

20140311_141606Sunia była u lekarza weterynarii, który stwierdził u niej uraz przedniej łapy – do konsultacji z ortopedą oraz mleko w gruczołach, ale nie stwierdził ciąży w USG.

Koszty badań i leczenia (wstrzymanie laktacji, konsultacja ortopedyczna) a także odrobaczania, zabezpieczenia przed kleszczami, szczepień, leczenia łapki i przyszłej sterylizacji to – licząc lekko – niemalże 600 zł.

Już wczoraj wydaliśmy 240 zł!

Bardzo prosimy o pomoc w utrzymaniu suni oraz znalezieniu domu dla Poli.

Kontakt ws adopcji: 601 672 846 (Dorota)

Pomoc we wsparciu utrzymania:
36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
tytułem: POLA ze Skaryszewa

———
Pamiętajcie, że jesteśmy grupą interwencyjną, która utrzymuje się WYŁĄCZNIE z darowizn.

Oczywiście przy okazji poprosimy o Wasz 1% podatku. Wystarczy w PIT podać numer KRS 0000135274, cel szczegółowy – INTERWENCJE.

Psiak odebrany w Karczewie – Guzik juz po wycięciu guza, guz okazał się łagodny! Szukamy DOMU!

avvvGuzik to pies odebrany w Karczewie na początku grudnia. Powód? Nieleczony MIESIĄCAMI guz odbytu… pękający i krwawiący, urażany przy każdym ruchu.

Guzik został zoperowany przez prof. Galantego. Guz został w całości usunięty, w płucach nie widać przerzutów, krew w normie. Guz okazał się być ŁAGODNY!
co oznacza, że Guzik jest ZDROWY :)

Guzik ma około 5 lat, jest jeszcze młody! Waży około 17 kg.
z początku był przerażony, nigdy nie podchodził do byłego opiekuna, ale dziś chodzi już na smyczy i interesuje się ludźmi :)

SZUKAMY DOMU stałego lub tymczasowego!

Kontakt: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

poniżej pełna historia Guzika!

*

wydarzenie Guzika:https://www.facebook.com/events/786923867990266/?source=1

UWAGA! **możecie wesprzeć Guzika już od 2 zł! :)**
w bardzo szybki i prosty sposób – poprzez allegro!

http://allegro.pl/pomoz-psiakowi-z-olbrzymim-guzem-viva-interwencje-i3797218221.html

*można też wpłacić na konto – każda kwota ma znaczenie!*

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
tytułem: GUZEK

*

16 grudnia 2013:

1005019_618874958151486_1091458969_nPsiak czuje się dobrze i MOŻE JUŻ OPUŚCIĆ KLINIKĘ!

Pilnie szukamy mu DOMU TYMCZASOWEGO

Fundacja Viva! pokrywać będzie 100% kosztów związanych z jego utrzymaniem oraz dalszym leczeniem a także szukać psiakowi domu stałego!

GUZIK bardzo potrzebuje teraz domowego ciepła!
jest grzeczny, chodzi na spacery! jest w pełni „obsługiwalny” :)

opieka nad nim ogranicza się teraz do toalety pooperacyjnej rany i przez jeszcze jakiś czas – podawania leków.

Kontakt: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

*

12 grudnia:

dodajemy do galerii:
6 stron karty leczenia Guzika
oraz 2 strony wyników badań krwi

„Pies z guzem w okolicy okołoodbytowej wielkości pięści. jama ustna – błony śluzowe różowe, nieznaczny osad na pojedynczych zębach !, jama brzuszna zgazowana w tyłobrzuszu, osłuchowo bez zmian, temp w chwili przyjęcia 39,3, oddech spokojny.

Pies ma liczne kołtuny i pchły- za zgoda fundacji psa ogolono. Podano flevox.
W rtg przeglądowym : obecność dwóch śrucin w 1/3 dolnej zebra pomiędzy 9-10 żebrem oraz okolicy pośladkowej prawej?

przepełnienie przedniego odcinka przewodu pokarmowego treścią pokarmową, zgazowanie tylnego, stare złamanie kości podramienia lewego z blizna kostną.
Wygląd małżowin usznych – jak po przebytym zapaleniu uszu.”

 

*

11 grudnia 2013:

Zabieg Guzika skończył się wieczorem, psiak się wybudza.

Prof. Galanty usunął wszystkie widoczne zmiany. Okazało się, że musiał też oczyścić prostnicę z mas kałowych, co oznacza, że od jakiegoś czasu Guzik się nie wypróżniał…

Po zabiegu będzie dostawał duże ilości parafiny ułatwiające załatwianie się.

Rana pooperacyjna jest spora, więc należy liczyć się z trochę dłuższym niż zwykle pobytem szpitalnym – a co za tym idzie, z większymi kosztami…

Wciąż prosimy o wsparcie! (nr konta na końcu opisu!)

 

*

10 grudnia 2013:

guzavOdwiedziliśmy Guzka vel Guzika w klinice. Wybaczcie, że wrzucamy tak „drastyczne” zdjęcia, ale taka jest niestety rzeczywistość – spróbujcie wyobrazić sobie wielomiesięczne cierpienie tego psa…

Guz jest OGROMNY – jeszcze większy, niż myśleliśmy! NIE jest wielkości pięści, ale raczej wielkości KALAFIORA!

Teraz dopiero widać jego realną wielkość, bo Guzik został w klinice… ostrzyżony :)

ZABIEG USUNIĘCIA GUZA w środę 11 grudnia! trzymajcie MOCNO kciuki! na razie rokowania nieznane, wszystko okaże się jutro…

Guzik już chodzi na spacery na szelkach :) jest wystraszony i zdezorientowany, ale nie gryzie – daje zrobić przy sobie wszystko, zaczyna nawiązywać kontakt z ludźmi!

Po zabiegu SZUKAĆ MU BĘDZIEMY DOMU TYMCZASOWEGO!

kontakt w tej sprawie: interwencje@viva.org.pl ; 504 563 306

*

9 grudnia 2013:

wieści z KLINIKI: Już wiemy, że guz związany jest jakoś z odbytem i że zabieg będzie na tyle skomplikowany, że wykonać go musi prof. Galanty (zabieg w środę!).

Poza tym, we krwi nie znaleziono nic bardzo niepokojącego, natomiast na pewno w RTG widać stare zrośnięte złamanie przedniej łapy i dwie śruciny…

w RTG klatki piersiowej nie widać PRZERZUTÓW DO PŁUC! uff!

 

odebranie*

8 grudnia 2013:

Psiak z wczorajszej interwencji o całe 6 miesięcy za długo czekał na pomoc…

Tyle trwał jego pobyt u właściciela, na którego posesję położoną tuż obok ruchliwej drogi przybłąkał się około pół roku temu.

Skąd się tam znalazł, gdzie żył wcześniej – nikt nie wie. Ale 6 miesięcy temu był akurat początek wakacji… czas, kiedy wiele zwierząt w okrutny sposób jest pozbawianych swojego domu… tak mogło być także w tym przypadku.

Mężczyzna postanowił go zatrzymać. Jednak w opiece nad zwierzętami ważne jest nie tylko dobre serce. Potrzeba też pieniędzy na utrzymanie i, w razie potrzeby, leczenie psa. I tego w tej sprawie zabrakło.

Właściciel jest osobą bezrobotną, stara się dorywczo dorobić, ale nie tyle, żeby wydawać pieniądze na leczenie zwierzęcia. Guz znajduje się w okolicy odbytu, więc zwierzak ocierał nim o podłoże w czasie siadania. Takie ciągłe podrażnianie mogło powodować szybszy rozrost, nie wspominając już o bólu, tym bardziej, że powierzchowne uszkodzenia stały się wrotami zakażenia- aktualnie jest to sączącą się zmiana (a właściwie rana) wielkości męskiej pięści, pokryta ropą i martwym naskórkiem.

Właściciel nie widział nic złego w tym, że tak chorego psa nie obejrzał lekarz. Co więcej, okazało się, że jakiś czas temu zwierzę uciekło z posesji. Wróciło ledwo żywe, poobijane, nie do końca wiadomo, czy zostało potrącone przez samochód, czy pobite przez sąsiada. Właściciel zorganizował mu odpowiednią według niego pomoc – przykładał kompresy na łapki „bo było widać, że go bolały”.

W takiej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak odebrać psiaka. Właściciel zadeklarował, że nie zmieni swojego sposobu opieki nad nim i do lekarza nie pójdzie, bo go nie stać. Niestety, w wielu ludziach nadal tkwi mocno zakorzenione przekonanie, że pies jest na podwórku, póki żyje. Jak umrze, to będzie następny, a leczenie jest po prostu marnowaniem pieniędzy.

Smutne jest też to, że żaden z sąsiadów (a jest ich na tej ulicy wielu) nie zareagował na cierpienie zwierzęcia i ani właściciel ani sąsiedzi - nie szukali nigdzie pomocy. Psa zauważyła osoba, która w tej okolicy znalazła się zupełnie przypadkiem…

Ten pies chce żyć. I to bardzo! Po początkowej nieufności i próbach gryzienia przy wkładaniu do samochodu wyciszył się na tyle, że poszedł spokojnie spać. Obudził się tuż przed dojazdem do lecznicy. I okazało się, że dotyk i głaskanie nie były już tak przerażające :)

Psiak bez problemu dał się zanieść do gabinetu, obejrzeć lekarzowi i zaprowadzić do szpitalnej klatki, która na najbliższe kilka dni stanie się jego domem. Aktualnie czekamy na wyniki badań (rtg, badania krwi), zostanie wdrożona antybiotykoterapia a dalsze leczenie i czas przeprowadzenia operacji jest uzależniony od wyników badań i stanu ogólnego psa.

Bardzo prosimy o pomoc finansową na badania, operację i dalsze leczenie! liczy się każda kwota!

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
tytułem: GUZEK

Do przelewów z zagranicy:
SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

Lisek – czy ta historia skończy się dobrze?

Lisek podobno miał kiedyś dom.

lisek1Zauważyły go osoby postronne, kiedy topił się w jeziorze z kamieniem uwiązanym do szyi, a kilku pijanych ludzi rzucało w niego butelkami…

Został on, nie bez przeszkód, uratowany, jednak żaden z mężczyzn nie chciał lub nie był wstanie przyznać się do bycia właścicielem Liska.

Lisek trafił do lecznicy, gdzie okazało się, że szczęśliwie nic mu nie jest, a następnie pojechał do psiego hotelu.

Niestety, jakby Lisek jeszcze mało przeszedł, został ponownie porzucony, tym razem przez osobę, która zobowiązała się go utrzymywać i szukać mu domu.

Dziś Lisek wciąż przebywa w hotelu, gdzie dług za jego utrzymanie urósł do granic możliwości…

Lisek jest około 5-letnim psem. Jest bardzo żywy i bardzo miły do ludzi. Jego stosunek do innych psów zależy od innych psów :) z nowym psem należałoby na pewno Liska najpierw spokojnie zapoznać!

Psychicznie, biorąc pod uwagę jego przywiązanie do ludzi, można powiedzieć, że jest owczarkiem niemieckim. W jego oczach widać największe szczęście kiedy może choć chwilę być z człowiekiem.

Pomóż mu, zabierz go i pozwól mu być ze sobą!

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

Karolek – los się odmienił, ale gdzie dom?

Karolek to mały beżowy piesek – taki wesoły, beztroski, jak taki pies stał się bezdomny?

IMG_8584Kiedyś Karolek był przestraszoną wyłysiałą kupką nieszczęścia. Jego oczy mówiły jedno – nie. Nie, nie chcę z wami gadać ; nie, nie chcę iść na spacer ; nie, chcę być sam!

Nic dziwnego, skoro nikt się nigdy nim nie zajmował. Karolek żył w stadzie kilkudziesięciu psów – na wsi. Niedożywienie i brak opieki medycznej sprawiły, że z jego stada nie wszystkie psy przeżyły a te, które przeżyły – długo jeszcze musiały być leczone.

Wyłysiała skóra to jednak nie wszystko – Karolek najbardziej potrzebował pomocy psychicznie.
W oczach Karolka kiedyś nie było tej wesołości, tych zaczepnych iskierek, zawadiackiego uśmiechu. Kiedyś były tylko strach, niepewność i smutek.

Jednak te czasy odeszły w zapomnienie. Łyse placki na skórze zamieniły się w kępy gęstej pięknej sierści a smutek w czach – w szczerą radość :)

IMG_0466Karolek to grzeczny psiak, taki uroczy i wierny!

Pokochał ludzi i nie wyobraża sobie życia bez nich!

Karolek to pies w sile wieku – przed nim jeszcze wiele lat życia!
Waży około 10 kg – ponieważ ma mało ruchu, trochę nam ostatnio przytył (co widać na zdjęciach)!

Karolek lubi inne psy, umie chodzić na smyczy, jest typowo domowym psiakiem!

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

chora na serce Perełka i DŁUG… prosimy o wsparcie!

avvvZaczęło się niewinnie: pojechaliśmy na interwencję.
Wieś – dużo problemów, dużo psów i dużo nieszczęść…

U nogi jednej z opiekujących się okolicznymi bezdomnymi psami pań ona – Perełka.
Sunia w ciąży. Widać, że mocno starsza. Malutka, jakieś 6 kg… plus wielki wydęty brzuch!

Ciąża w takim wieku to ogromne ryzyko, zapytaliśmy właścicielkę, czy to na pewno ciąża. Pani była pewna, że tak.
Nie zgadzało się jedno – Perełka powinna była urodzić już miesiąc temu! A ona nic – w ogóle się do tego rodzenia nie zbiera.

Poza tym wg. pani płody się nie ruszają… a sunia „posmutniała” i ciężko oddycha.

Mimo braku środków i miejsc na psy zaproponowaliśmy pomoc – wieś oddalona jest od Warszawy o kilkadziesiąt kilometrów a brzuch wyglądał naprawdę źle. Trzeba było działać. Umówiliśmy się, że nasz weterynarz obejrzy tę „ciążę” i wysterylizuje sunię póki czas.

22Kiedy dojechaliśmy do lecznicy akurat był w niej kardiolog, dr. Grudziński! Szybko zbadał sunię, bo pomyśleliśmy, że zanim zostanie jej podana narkoza musimy wiedzieć, czy sunia ma zdrowe serce.

Jedna chwila wystarczyła – weterynarz od razu stwierdził, że sunia ma poważne szmery w zastawkach, niewydolność mięśnia sercowego i jest pacjentem wysokiego ryzyka nagłej śmierci sercowej…

Na USG nie zobaczyliśmy płodów ale… LITRY PŁYNU wypełniającego jamę brzuszną!

Lekarze szybko nakłuli brzuszek Perełki, wypłynęły z niego ponad 4 lity płynu! Przyczyną wodobrzusza u Perełki było chore serduszko… Perełka na pewno będzie musiała przyjmować leki na serce do końca życia!

Ogólnie rzecz biorąc serduszko Perełki nie jest w dobrym stanie. Sunia ma zaawansowaną niewydolność serca. Bez leczenia płyn nadal może się zbierać w jamie brzusznej… Kardiolog powiedział, że gdyby sunia została na wsi w końcu płyn by ją rozsadził…

333Perełka była bardzo zarobaczona, z jej odbytu wychodziły tasiemce – zarobaczenie także bardzo obciąża serce. Perełka ma ponadto guz gruczołu mlekowego… ale chore serce nie pozwala na operację.

Sunia jest maleńka i drobna. Ma 11 lat… wszystkie te lata spędziła na wsi rodząc co cieczkę…

Perełka to strasznie sympatyczna sunia, pełna życia i bardzo grzeczna.

Perełka mogłaby spokojnie iść już do własnego domu, lecz nikt jej nie chce… :( czy ludzie się boją?

Miesięcznie jej leki kosztują około 100 złotych (muszą być podawane codziennie) plus ew. karma dla sercowców kolejne 100 zł. miesięcznie.

Te koszty nie odbiegają bardzo od miesięcznego utrzymanie większego psa! Ponadto Perełka jest malutka, grzeczna i spokojna. To malutki skarbek, wierny przyjaciel o ogromnym serduszku!

Jeśli znalazłby się dom – nawet tymczasowy! – chętny dać kąt Perełce Fundacja Viva! gotowa jest finansować jej leczenie i karmę do końca życia!

UWAGA: Perełka, ze względu na chore serce NIE jest wysterylizowana!

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

*

W imieniu Perełki prosimy o pomoc!
Jej właścicielka zrzekła się suni na naszą rzecz…

Ze względu na stan zdrowia Perełka przebywa w DOMOWYM HOTELU! – ma tam wspaniałą opiekę.

Jednak miesięcznie jej POBYT tam + LEKI kosztuje nas 650 zł!

To bardzo dużo a konto interwencyjne świeci pustkami…
na dziś dzień DŁUG ZA UTRZYMANIE SUNI wynosi 3 500 zł!

PROSIMY O POMOC!

Numer konta:

*** UWAGA! mamy nowy numer konta ***

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
BGŻ SA Warszawa

tytułem: PERELKA

Do przelewów z zagranicy: SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

Jogi już zdrowy – szuka domu!

IMG_8211_229 października 2013:

Jogi się przypomina tą jakże piękną jesienną sesją!

Jogi to wesoły domowy pies, strasznie przyjazny i gotowy na to, aby ktoś mógł się w nim zakochać i zabrać go do domu!

Jest średniej wielkości (około 12-15 kg) – w średnim wieku: oceniany na około 3 lata.

Potrafi chodzić na smyczy! Patrzcie, jak pięknie prezentuje się na tle naszej polskiej przyrody!

To jak będzie? Jogusia polecamy KAŻDEMU :)

kontakt: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

*

aIMG_331110 października 2013:

mamy nie najlepsze wieści: otrzymaliśmy wyniki krwi pod kątem łysienia oraz badania histopatologicznego guza… oto słowa weterynarzy:

badanie histopatologiczne guza: Wynik wskazuje na potencjalnie ZŁOŚLIWĄ postać guza, co nie jest częste – większość tych guzów to guzy łagodne, czyli nie dające przerzutów.

Ten ewentualnie może je dawać (najpierw do okolicznych węzłów chłonnych). Guz nie naciekał powrózka i został usunięty w całości, należy więc kontrolować, czy nie pojawiają się przerzuty.

badana krwi pod kątem łysienia: wyszło obniżone T4, więc warto zacząć suplementację hormonów tarczycy. może to być np. euthyrox (ludzki) lub forthyron weterynaryjny (oczywiście droższy).

Za 3-4 tygodnie ponownie należy skontrolować poziom hormonów tarczycy.
suplementacja jest konieczna, potrzebne zatem dalsze WSPARCIE na leczenie! :(

*

1234838_583928418312807_1454570046_n26 września 2013

Dziś Jogi był u weterynarza w klinice ENDOVET, ponieważ przełysienia w okolicach szyi, tylnych nóg i fałd kolanowych powiększają się. Ponadto w miejscach, w których był golony do zabiegu – sierść nie odrasta w ogóle.

Jogi nie drapie się jednak, to wskazywałoby bardziej na niedoczynność tarczycy niż na chorobę pasożytniczą.

Jutro dostaniemy wyniki krwi i będziemy wiedzieć na pewno. Jogi dostał również Vetoskin na wspomaganie.

W związku z problemami skórnymi, wciąż prosimy o wsparcie!

*

26 sierpnia 2013

UWAGA UWAGA wieści od Jogiego z kliniki: chłopak jest już po zabiegu i po RTG!
Na zdjęciach RTG nie widać przerzutów do płuc! Jogi bardzo dobrze zniósł sedację, już się w pełni wybudził :) guz wygląda jak rozrost nowotworowy, ale dopiero po badaniu histopatologicznym będziemy wiedzieli na pewno!

Z nowości: w klatce piersiowej i stawie ramiennym Jogiego znaleziono ŚRUT! wiać ktoś kiedyś bardzo dobrze się bawił strzelając do Jogusia… śrut w klatce piersiowej nie przeszkadza, ale ten ze staw jest do obserwacji, może zacząć Jogiemu przeszkadzać…

*

25 sierpnia 2013

wieści z frontu: Jogi jest po badaniu krwi i USG. Oba badania w normie :) zabieg jutro! lekarze podejrzewają jakąś zmianę rozrostową, która po zabiegu zostanie wysłana do histopatologii. Zmiany skórne to najprawdopodobniej wynik inwazji pcheł!

Trzymajcie dalej kciuki i myślcie jutro o Jogim ciepło!

Byliśmy dziś znów w miejscowości, w której przebywa kolega Jogusia. Niestety nie było go dziś, pewnie dlatego, że w mieście trwają cały dzień dożynki powiatowe i jest bardzo hucznie a to jednak troszkę dzikusek…

*

Jogi24 sierpnia 2013

Na szybko: parę zdjęć z naszej dzisiejszej interwencji koło Sokołowa Podlaskiego.

Na ulicy dwa psy, w tym jeden z wielkim jak melon – no właśnie, jeszcze nie wiemy czym, ale najprawdopodobniej – nowotworem jądra…

Poza tym Jogi (tak dostał na imię przemiły terrierek mix:) ma na ciele wiele wyłysień, placków łysej skóry i małych ranek wskazujących na jakaś chorobę skóry…

Poza tym to PRZEMIŁY wesoły pies, który aż pcha się na ręce :)
Jego kolega – przeciwnie. Nie pcha się i przez długi czas dziś na miejscu nie mogliśmy go złapać. Jutro z samego rana ruszamy znów w trasę – na pomoc koledze Jogiego, tym razem z większą ilością profesjonalnego sprzętu…

Jogi trafił dziś do lecznicy w Warszawie. Zostanie przebadany (krew + USG a także RTG, bo niestety przy tak ogromnym nowotworze nie sposób nie myśleć o przerzutach…) i zoperowany – pewnie w poniedziałek.

BARDZO PROSIMY O POMOC!

nie mogliśmy nie pomoc Jogiemu! teraz sami prosimy o pomoc!

Numer konta:

*** UWAGA! mamy nowy numer konta ***

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
BGŻ SA Warszawa

tytułem: JOGI

Do przelewów z zagranicy: SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

Połamany kot Sylwester szuka domu!

Kwiecień 2013:

Sylwester ma się dobrze – noga goi się bardzo ładnie, Sylwek nie ma problemów z schodzeniem!

Udało się też spłacić dług za zabieg :)Teraz PILNIE szukamy Sylwestrowi domku – w domu tymczasowy, w którym teraz się znajduje ma czas tylko do końca kwietnia!

*

Sylwester został znaleziony pod koniec lutego we wsi pod Warszawą. Leżał przy drodze pod kwiaciarnią, więc musiało widzieć go wiele osób…
Miauczał przeraźliwie próbując się podnieść – nie ma więc możliwości, żeby nikt go nie słyszał…

SylwesterA jednak. Ludzie przechodzili obojętnie obok wiejskiego czarnego umierającego kota. „Zdechnie…” – myśleli – „…tylko czemu musi być tak głośno?!”
Jego wołania o pomoc nie dało się nie słyszeć, kot próbował wstać, ale tylne łapki odmawiały posłuszeństwa.

Nie chcemy nawet wiedzieć, co by było gdyby nie osoby, które zareagowały. Osoby, które zainteresowały się leżącym na poboczu kotem, zatrzymały się i zabrały go do weterynarza…
Niewątpliwie uratowały mu tym życie. U lekarza kot natychmiast dostał silne leki przeciwbólowe i kroplówki, został zdiagnozowany.

Okazało się, że Sylwester ma świeże złamanie w lewej tylnej łapce, stare zagojone już złamanie trzonu kości udowej oraz… połamaną miednicę. Wymagał natychmiastowego zabiegu chirurgicznego. Read the rest of this entry »

 Page 1 of 3  1  2  3 »

Aktualności

Skaryszewskie Wstępy 2014 oczami naszych inspektorów

Skaryszewskie Wstępy 2014 oczami naszych inspektorów

Skaryszewskie Wstępy ZAKOŃCZONE Jak wyglądał tegoroczny targ? Czy zgodnie z zapewnieniami gminy warunki sprzedaży koni na targu były zdecydowanie lepsze niż w latach poprzednich? Przedstawimy [Continue]

Potrzebna pomoc

Sparaliżowana kotka Mona przegrała walkę o życie…

Sparaliżowana kotka Mona przegrała walkę o życie…
29 maja: Mamy bardzo złe wiadomości… Niestety w dniu wczorajszym Monka musiała zostać uśpiona :( Okazało się, że Mona miała za jedną z nerek guz, którego nie było wcześniej widać. [Continue]

Konie z Korabiewic pilnie potrzebują stajni! Koszt remontu to 20 000 zł.

Konie z Korabiewic pilnie potrzebują stajni! Koszt remontu to 20 000 zł.
W schronisku w Korabiewicach pod opieką Fundacji MRZRZ Viva! przebywa 15 koni i kucyk. Jednym z najpilniejszych wydatków jest naprawa stajni, której stan zagraża koniom. Musimy zdążyć przed [Continue]

Warszawa, Gocław: znaleziono młodziutką sunię!

Warszawa, Gocław: znaleziono młodziutką sunię!
Sunia ma 6 do 12 miesięcy, jest mieszańcem maści czarno-brązowej. Na szyi miała dwie czerwone obroże: jedną zwykłą a drugą przeciwkleszczową). Nie ma czipa! Została znaleziona 20 czerwca [Continue]