‘Już w nowym domu’ Articles

Te zwierzaki znalazły już swoich ludzi!

Misia z klatki na kury – zmieniła adres :)

10 kwietnia 2014

unnamedWczoraj Misia z interwencji w Lidzbarku pojechała do własnego domu! Zamieszka w Warszawie w 4-osobowej rodzinie Regularnie będzie wyjeżdżać poza miasto na działkę.

Nowa rodzina poznała Misie podczas jej pobytu w klinice – wymiziali ją i wyspacerowali się. Potem odbyła się nasza wizyta w miejscu potencjalnego zamieszkania, która wypadła pomyślnie.

Rodzina Misi miała podobną do Misi sunię, która niedawno odeszła.

Oczywiście niebawem przekażemy jak tam wiedzie się suni w nowym domu :)

*

Czy KLATKA NA KURY to miejsce, gdzie powinno się TRZYMAĆ PSA? Może do tego wystawić tę klatkę na ŚRODEK PODWÓRKA, BEZ ZADASZENIA i dostępu do WODY?

Właśnie taką „opiekę” zapewnił Misi właściciel, u którego przeprowadziliśmy wczoraj interwencję.

DSC_0836Podczas wczorajszej interwencji dotyczącej klaczy z wrośniętym w pysk kantarem, uwagę inspektorów zwróciła także sunia właściciela zwierząt.

Stała bowiem na środku podwórka w… KLATCE w jakiej na fermach futrzarskich hodowane są lisy a także np. – kury na targach.

W misce – a raczej PATELNI – miała pusto. Klatka nie była zadaszona, a od policjantów, którzy byli na miejscu kilka dni wcześniej dowiedzieliśmy się, że sunia przebywała wtedy w o połowę mniejszej klatce… a do większej została przełożona na ich wniosek.

Na pytania dot. warunków bytowania suni, właściciel (weterynarz!) odpowiadał krótko: ma cieczkę, więc siedzi w klatce ; nie musi mieć dostępu do wody – przepisy są po to żeby je… odpowiednio interpretować.

Właściciel nie widział problemu w tym, ze sunia siedzi zamknięta w ciasnej, niskiej i niezadaszonej klatce – bo „przecież lisy na fermach tak żyją”.

Na pytanie dlaczego suki nie wysterylizuje odpowiedział… że jest to OKALECZANIE.

Dostaliśmy decyzję burmistrza o odbiorze suni.

DSC_0842Sunia po otwarciu klatki… panicznie bała się z niej wyjść. Jej reakcja na właściciela była typowo lękowa. Do wszystkich innych sunia się cieszyła…

Sunia ma około 1,5 roku. karmiona była odpadami z rzeźni, które w drodze do Warszawy mieliśmy okazję zobaczyć. Jest zupełnie zagubiona w kontakcie z ludźmi – choć bardzo pozytywna!

Co dalej?
- leczenie: sunia jest w trakcie badań
- szczepienie i odrobaczenie
- sterylizacja: jak tylko będzie gotowa
- szukanie domu!

Pomoc pokrzywdzonym zwierzętom to nasza misja, ale nie damy rady jej wypełniać, jeśli nie wspomożecie nas!

Pozwól nam pomagać dalej:
- daj dom tymczasowy bądź stały
- wpłać choćby 5 zł
- Udostępnij zdjęcie
- Opowiedz znajomym

Kontakt ws adopcji: 601 672 846 (Dorota)

———
Pamiętajcie, że jesteśmy grupą interwencyjną, która utrzymuje się WYŁĄCZNIE z darowizn. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę.

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa

przekaż 1% podatku na rzecz INTERWENCJI i ratuj z nami zwierzęta!
nazwa OPP: Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
KRS: 0000135274
Cel szczegółowy: INTERWENCJE

Jeśli nie chcesz jej zguby… Luba została Lulą i zamieszkała w Warszawie!

SONY DSC4 listopada:

wczoraj dostaliśmy telefon z DT Luby vel Luli :)
Justyna oznajmiła, że nie będzie w stanie… rozstać się z sunią i przeorganizowała swoje sprawy tak, aby Lula stała się ich stałym fragmentem ;)

Cieszymy się ogromnie! Lula od razy świetnie odnalazła się u Justyny, w kilka dni ogarnęła co to jest mieszkanie, schody, legowisko, spacery…

Oficjalnie Lula została warszawianką :) gratulujemy! – wypatrywać jej możecie w warszawskich parkach! ;)

*

Sunię Lubę, błąkającą się w okolicach Mszczonowa, spotkaliśmy w ostatni czwartek już po raz kolejny na swojej drodze.

luba1Tym razem kręciła się po zupełnie innej części miasta, podczas gdy właściciel jednej z posesji odpędzał ją spod swojego domu – poprzednim razem prawie potrącił ją samochód w samym centrum Mszczonowa…

Nakarmiliśmy sunię, ale wiedzieliśmy, że pozostawienie jej na ulicy niczego nie rozwiąże. Zaraz dostanie CIECZKI, zajdzie w CIĄŻĘ – i urodzi SZCZENIAKI…
albo przejmie ją odławiające na tym terenie – SCHRONISKO w Wojtyszkach…

widać było, ze Luba miała już szczeniaki – pewnie nie raz. Że raczej żyła na podwórku, na ulicy – wskazuje na to jednoznacznie stan jej sierści.

Luba zareagowała na nas ogromną radością, tak jakby czekała, aż ktoś się nią zainteresuje i ją zrozumie!

Suka garnęła się przyjaźnie do ludzi, szukała jedzenia a okoliczni mieszkańcy najzwyczajniej w świecie… się jej bali. I reagowali agresją.

Sunia jest chuda, bardzo głodna. Ma sierść w złym stanie, jest ogólnie bardzo zaniedbana, ale jednocześnie bardzo POZYTYWNIE nastawiona do świata.

Jak tylko nabierze masy – będzie przepiękna! Dla nas już jest śliczna :)

luba2Luba potrafi chodzić na smyczy – nie miała chipa! Nie miała też obroży.

Sunia jest średniej wielkości – bardzo zacnej urody, trochę w typie bernardyna, ale o wiele mniejsza! Aktualnie waży około 25 kg.

Sunia jest grzeczna, bardzo łaknie kontaktu z ludźmi i ich uwagi, których ostatnio długo nie miała lub nie miała w ogóle.

Jest dość młoda, ma około 3 lat. Zachowuje się jednak jak roczny szczeniak :)

Jest łagodna do innych psów!

*** Sunia zostanie na dniach wysterylizowana i PILNIE PILNIE na wczoraj szukamy dla niej miejsca! Prosimy – PODAWAJCIE DALEJ! ***

Mamy poważne problemy finansowe i nie stać nas na hotel! Szukamy również tymczasów/domów dla dwóch szkielecików z lasu i w ich sprawie niestety cały czas cisza!

kontakt: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

Mrówka i Trufla mają dom!

21 października:

melaDonosimy, że sunie chodzą już na smyczkach - dostały piękne obróżki od darczyńcy i naszego fotografa, który zrobił im nowe zdjęcia :) – to pewnie dlatego!

Jeśli chodzi o relacje z innymi psami oraz kotami – zostało to już sprawdzone i nie ma z tym najmniejszych problemów!

Dziewczyny bardzo interesują się innymi istotami, ale pozytywnie! Chcą się bawić, są bardzo socjalne :) i towarzyskie.

W ogóle NAJBARDZIEJ lgną oczywiście do CZŁOWIEKA :) zaczynają uczyć się bawić zabawkami, bardzo cieszą się do ludzi! Pozostawione same – nie niszczą!

Maluchy zachowują czystość (załatwiają swoje potrzeby tylko na spacerach)… no po prostu małe szkieleto-ideały!

fela_wwwSunie przybierają na wadze wolno, ponieważ były skrajnie wygłodzone. Powoli kostki znikają… ale bardzo powoli.

Utworzyliśmy aukcję charytatywną na rzecz ich leczenia! http://allegro.pl/pomoz-suczkom-szkieletom-z-lasu-viva-interwencje-i3619941499.html

Pomoc bardzo się przyda, gdyż:

U mniejszej, rudej Mrówki, lekarze wykryli szmery w serduszku. Na szczęście konsultacja kardiologiczna NIE wykazała w serduszko żadnych nieprawidłowości, ale serduszko należy obserwować.

Natomiast u Trufli ortopeda wykrył niewielki problem z tylnymi łapkami. Problem ma podłoże niedożywienia i wyniszczenia, powinien wkrótce zniknąć!

*

Piękne lasy koło Nieporętu, rzut beretem od Warszawy. Piękna polska jesień i… smutna polska rzeczywistość. Na jednym z leśnych parkingów, przy śmietnikach, wokół których grzybiarze zostawiają po sobie pamiątki, koczują dwa szkielety psów, których po prostu nie da się NIE zauważyć!

mrowNawet w dzień powszedni, grzybiarzy w lesie było pełno. Niewzruszeni posilali się na parkingach, z rodzinami i własnymi psami lub przechadzali się po lesie. Przecież skrajnie wychudzone psy w środku lasu to nie ich problem.

Owszem, rzucali suniom niezjedzone kanapki – i tak właśnie te dwa szkieleciki musiały tu przetrwać. Jednak co byłoby z nimi za parę tygodni?

Psiaki zgłosiła nam osoba, która też przyjechała do lasu na grzyby – ale bardziej niż grzybami, zajęła się psami ;)

Maluszki to dwie około roczne sunie :) mogą być siostrami, ale niekoniecznie.

Czarna sunia – Trufla sama garnęła się do ludzi, była prze-szczęśliwa kiedy ktoś się nią zainteresował i dotknął. Ruda – Mrówka bardziej się bała, ale i ona dała się w końcu złapać.

Sunie są BARDZO wyniszczone, szczególnie ruda sunia jest skrajnie wychudzona. Obie mają na sobie kleszcze, są słabe i wystraszone.

Sunie trafiły do kliniki w Warszawie gdzie zostaną gruntownie przebadane :) wstępne oględziny wskazują tylko na wycieńczenie spowodowane skrajnym niedożywieniem.

trufRuda sunia waży dziś 5 kg! Czarna – „aż” 6!

SZUKAMY dla suń DOMÓW TYMCZASOWYCH! to aktualnie największa potrzeba!

Sunie są bardzo sympatyczne, już mniej wystraszone, ciekawskie :) oczywiście domom tymczasowym zapewnimy 100% pokrywania kosztów związanych z opieką nad psem!

OCZYWIŚCIE szukamy maluchom także DOMÓW :)

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

*

BARDZO PROSIMY O POMOC!

nie mogliśmy nie zaopiekować się suniami, na diecie gzybiarskiej nie przeżyłyby kolejnych tygodni…

Nasz numer konta:

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
BGŻ SA Warszawa

tytułem: sunie z lasu

Do przelewów z zagranicy: SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

zaniedbywana, chora, przerażona – KONIEC! Kopiejka ma dom!

Kopiejka luty 212Kopiejka to malutka sunia, która w swoim smutnym życiu przeszła już bardzo wiele. Przez wiele lat zaniedbywana przez właściciela, chora, nieleczona, przerażona.

Na początku była trzęsącą się galaretką, niepewną niczego – ludzi, ich dotyków, ich zainteresowania. Jej delikatne wnętrze nie dopuszczało do siebie ludzi przez długi czas.

Wydawało się, że najbardziej chore jest ciało Kopiejki, które cierpiało na nużycę – trudną chorobę, którą leczy się bardzo długo. To choroba, która bierze się z ogólnego zaniedbania, prowadzącego do spadku odporności zwierzęcia.

Jednak bardziej niż ciało, chore było wnętrze Kopiejki. Równie poranione jak skóra, tylko głębiej. Skórę udało się szybko wyleczyć, sierść odrosła piękna i mięciutka. Nad delikatną psychiką Kopiejki trzeba było naprawdę popracować.

Dziś, dzięki pracy w hotelu, Kopiejka to zupełnie inna sunia! Uwielbia ludzi, lubi inne psy, jest odważniejsza i pewniejsza siebie. Wciąż jednak w środku jest wrażliwa jak dziecko.

Kopiejka jest już zupełnie domową, nie ważącą więcej niż 10 kg sunią! Umie chodzić na smyczy. Jest wysterylizowana. Ma około 7-9 lat. Czy to dużo?

Kopiejka lato 2013Patrząc w jej oczy pełne nieśmiałej nadziei mimo wszystko myślimy: nie. Ten wiek oznacza wiele zmarnowanych lat, wiele lat w strachu, zaniedbaniu, smutku, o chłodzie i głodzie.

Ale dziś to już przeszłość – a liczy się tylko przyszłość Kopiejki, która przecież trwać może jeszcze drugie tyle! :) Musi się tylko znaleźć ten Ktoś, kto pokocha, przygarnie i już nie odda. Tak niewiele – a jednak…

Kopiejka to sunia dla kogoś spokojnego, nie jest bardzo ruchliwa :) Jest jednak w dobrej kondycji, do nowej osoby musiałaby się oczywiście przyzwyczaić – dlatego zapraszamy w odwiedziny do hotelu :)

Leczenie Kopiejki zostało już zakończone. Sunia nie zaraża!

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

*

Utrzymanie Kopiejki w hotelu to 300 zł. miesięcznie!

Nie możesz adoptować – zaopiekuj się Kopiejką wirtualnie lub wspomóż groszem :)

Chcesz pomóc w ogłaszaniu Kopiejki? napisz do nas :)

Numer konta:

*** UWAGA! mamy nowy numer konta ***

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
BGŻ SA Warszawa

tytułem: KOPIEJKA
Do przelewów z zagranicy: SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

 

Maleńki starutki Fistaszek ma dom!

Kwiecień 2013:

Fistaszek ma dom!

Nowa właścicielka Fistaszka – Pani Joanna wypatrzyła na FB właśnie biednego, starutkiego, niewidomego… JASKRA :) Nie była jedyną zainteresowaną – kilka dni wcześniej Jaskier zapadł w serce innej osobie i trafił do swojego domu :) przygarnęła go mama Kasi, która uratowała Jaskierkowi życie ;)

Ponieważ Pani Joanna nadal była zdecydowana pomóc jakiemuś staruszkowi w potrzebie – wysłaliśmy jej zdjęcia Fistaszka. Piesek od razu ją zauroczył, a decyzja o adopcji zapadła niemal natychmiast!

Fistaszek ma olbrzymie szczęście – zamieszkał w rodzinie kochającej zwierzęta nad życie, w domku z ogródkiem. Jest to o tyle fajne, że piesek uwielbia przebywać na dworze, kocha tarzać się w śniegu, jest typem „niuchacza” :)

Nie musi też wchodzić po schodach! Ma dwie koleżanki, z którymi powolutku się dogaduje. Jedna z nich, starsza, ośmioletnia, jest niemal wierną kopią Fi-stasia, tylko w innej wersji kolorystycznej!

Maluch świetnie sobie radzi podczas zwiedzania mieszkania. Najprawdopodobniej widzi zarysy i kontury, ponieważ nie wpada na ściany i sprzęty. Cały czas nurtuje mnie jedno: jak on znalazł się w tej zaspie? Pewnie nigdy się nie dowiemy…

Ktoś na pewno o niego dbał… Ma ładną sierść i jest nawet dość tłuściutki. Jest też ufny i przymilny, podąża z uśmiechniętym pysiem za głosem człowieka, chociaż z racji wieku i ułomności, związanej z utratą wzroku żyje troszkę w swoim świecie…

Bardzo, bardzo dziękujemy Pani Joannie, z którą jestem w stałym kontakcie. Acha! Jeszcze jedno – Fistaszek jest teraz Toffikiem!

*

update: 17 marca.

Fistaszek trafił do kliniki, zostanie tam zoperowany - za kilka dni nie będzie miał się gdzie podziać! PILNIE szukamy dla niego miejsca!

*

update: 16 marca.

Chwilowe DT Fistaszka: „Uff…. Na szczęście wszystkie parametry badań krwi Fistasia (rozszerzone) są w doskonałym porządku i mieszczą się w normie.!

Jutro Fistaszek zostanie wykastrowany (ma powiększoną prostatę i jedno jąderko).

Całą noc Fistaszek przespał spokojnie, dzisiaj rano zrobił siu-siu Myślę, że stres już ustąpił… Fistaszek zwiedził mieszkanie, apetyt mu dopisuje , i co dziwne zdecydowanie preferuje suchą karmę moich psiaków! Myślałam, że z racji braku ząbków będzie się skłaniał ku puszkom, ale nie! Na widok (a raczej węch) puszkowego jedzonka z odwraca głowę prawie z obrzydzeniem i z ogromnym wdziękiem wsuwa suche kuleczki.

I jeszcze jedno. Wysłałam zdjęcia i informację o Fistaszku do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Lublinie – zawsze wychodzę z założenia, że ludzie są z natury dobrzy i nie porzucają swoich czworonogów z powodu wieku… Dostałam odpowiedź, że na kwarantannie przebywa IDENTYCZNY piesek… tyle, że bez zaćmy … Może Fistaszek i ten drugi piesek pochodzą z tego samego miejsca..?”

*

update: 15 marca.

Chwilowe DT Fistaszka: „Całą minioną noc Fistaszek cichutko zawodził i skamlał…

Dzisiaj byliśmy u weta (u kochanej dr. Zwierzuś). Najpilniejsze i najważniejsze było cewnikowanie – najprawdopodobniej w skutek olbrzymiego stresu psiak od co najmniej 50 godzin się nie załatwiał…

Dostał kroplówkę i zastrzyki wzmacniające. Jutro będą wyniki badań krwi.

Niepokojące jest też powiększone jąderko i prostata. Konieczna jest kastracja. W tej chwili śpi – mam nadzieję, że noc upłynie spokojnie – poprzedniej nie zmrużyłam oka…”

*

Maleńki starutki Fistaszek PILNIE szuka swojego miejsca na ziemi!

FistaszekPiesek został uratowany od niechybnej śmierci na trasie Warszawa-Lublin. Stał w śnieżnej zaspie na poboczu drogi, drepcząc raz w stronę jezdni, po której pędziły Tir-y, raz w stronę stromej górki, na którą nie miał siły się wdrapać…

Wokół nie było żadnych zabudowań… Rozmowy z okolicznymi mieszkańcami potwierdziły przypuszczenia, że pieska ktoś po prostu się pozbył… Nikt w tej miejscowości go nie kojarzy i nikt go nie zna!

Fistaszek najprawdopodobniej nie widzi, bądź niedowidzi – na obydwu oczkach ma zaćmę. Nie ma też przednich górnych i dolnych ząbków, a na przetrwałych kiełkach zalega dość duży kamień… Read the rest of this entry »

Maxio – mix pekińczyka ma dom :)

Maxiu

Oto smutna historia tego pięknego, młodziutkiego pieska…

Koniec grudnia 2012:

jak to mówią: Święta, święta i po świętach. Dla Maxia – to szczególnie bolesna prawda.

Jego ludzie świadomie zdecydowali, że w ich domu nie ma już dla niego miejsca. Nie był to przypadek, nie był to wypadek, nie był to odruch…

Była to przemyślana decyzja. Ruch, który przygotowali i wykonali z pełną premedytacją. Inaczej przecież nie zawracaliby sobie głowy przyczepianiem paskiem do szyi Maxia karteczki z lakoniczną metryczką i informacją o szczepieniu… Read the rest of this entry »

wnyki na obu łapach i szyi, głod, samotność – Nadzieja ma dom!

marzec 2013:

Nadzieja zamieszkała w Warszawie! :)

Ogromnie dziękujemy wszystkim, którzy trzymali za nią kciuki i pozwolili nam ją wyleczyć!

*

16 stycznia:

Sunia już praktycznie umie chodzić na smyczy – czasem tylko trzeba jej pomóc, kiedy się np. czegoś przestraszy. Czuje się bardzo dobrze – cieszy się na widok ludzi :) jest bezproblemowa, wciąż jednak nie chodzi na tej najbardziej poranionej łapce…

W klinice musi pozostać jeszcze przez 2-3 dni, potem będziemy musieli ją zabrać – czy naprawdę musi jechać do schroniska?

Czy wiecie czym jest schronisko – szczególnie zimą? Nadzieja wymaga jednak uwagi i opieki – nie zimnego boksu i budy. Teraz jest dla niej najlepszy moment na pokazanie, że człowiek może być dobry, że człowiek nie tylko rani, ale też kocha! Kto da Nadziei Dom Tymczasowy?

Instytucja Domu Tymczasowego polega na wzięciu psiaka do domu, przy czym my jako fundacja zobowiązujemy się do pomocy przy nim, do OPŁACANIA całości leczenia i utrzymania oraz szukania domu! Opieka nad nią teraz to tylko zmiana opatrunków co 2-3 dni! Sunia jest grzeczniutka…

Kto ocali Nadzieję…?

*

15 stycznia:

NadziejaSunię zauważyliśmy zupełnie przypadkowo w sobotę. Stała przerażona na poboczu w świeżym śniegu - jedną z tylnych łapek miała w górze. Nie dało się nie zauważyć, że ową uniesioną w górę łapkę obwiązaną ma drutem… nie dało się nie zauważyć krwi, opuchlizny i ogromnego bólu.

Niestety, kiedy się zatrzymaliśmy i powoli wyszliśmy z samochodu – sunia dziurą w siatce uciekła na czyjąś posesję. Zaczęliśmy już podejrzewać, że jest czyjaś… Jednak właściciel posesji zrobił wielkie oczy i zapewnił nas, że od lat nie ma psa!

Po przeszukaniu posesji, w walącej się stodole znaleźliśmy przerażoną sunię. Tu, pośród gratów i resztek słomy zrobiła sobie widać legowisko – właściciel posesji w ogóle tam nie chodził, więc miała schronienie i spokój. Read the rest of this entry »

Pogryziony Atos z Pragi – ma domu!

Atosek w dt2styczeń 2013:

Atos zostaje w swoim domu tymczasowym na stałe! Hurra! :)

*

grudzień 2012:

Do zakładów na warszawskiej Pradze przybłąkał się jakiś czas temu mały psiak. Radził sobie, jak mógł, spał, gdzie się dało, nawet dostawał jeść.

Ale ulica to twardy nauczyciel. Psiak ostał dotkliwie pogryziony przez psa z zakładów obok – stracił bardzo dużo krwi, ma na ciele wiele ran. Pracownikom nie chciał dać się złapać, podszedł dopiero do sprowadzonej pilnie pani, która – jako jedyna – przywoziła tam jedzenie dla psów.

Pies został zabrany do weterynarza i pani wzięła go do domu na kilka dni, żeby mógł wydobrzeć. Psiak po raz pierwszy w życiu dostał też imię – Atos.

Ale po trzech dniach  miał wrócić do tych zakładów, z niedoleczonymi ranami, na mróz i w zasięg wzroku sąsiedzkiego psa, który jest niebezpieczny i nie jest w żaden sposób pilnowany. Nie  chcieliśmy dopuścić, żeby Atos wrócił w te warunki. ulica to nie jest miejsce dla 8-kilowego, spokojnego psiaka – nie poradzi sobie z dużymi agresorami!

Dobra dusza przygarnęła go do czasu, aż Atos całkowicie wyliże rany i na trudny adopcyjnie okres Świąt. Atos ma dom tymczasowy do Nowego Roku. Potem musi znaleźć nowe miejsce na ziemi.

Co się okazało w domu tymczasowym? Atos jest bardzo grzeczny, spokojny, ale uwielbia się bawić, z człowiekiem u boku nie jest lękliwy. W domu utrzymuje czystość, na smyczy nauczył się chodzić w jeden dzień.
mieszka z dwoma małymi chłopcami i śpi przy łóżku jednego z nich.

Jest świetnym towarzyszem, niekłopotliwym, wesołym, grzecznym!
Jego wiek jest oceniany na dwa, maks trzy lata.

Szukamy kogoś, kto zakocha się w Atosie na zawsze.

Tel. kontaktowy: 507 47 62 39

02 05 06-15 Atos w dt1 Atos w dt2

starszy połamany Fryderyk – już po zabiegu i w swoim domu!

26 GRUDNIA:

no i stało się! Fryderyk vel Walker trafił do własnego domu ;) hurra hurra hurra, w końcu jakaś dobra wiadomość… Fryderyk zamieszkał w Warszawie u osób, które niedawno adoptowały od nas staruszka Pęcinka (który już odszedł…)

*

17 grudnia:

dziś byliśmy u Fryderyka, niestety udało się nam dotrzeć późnym wieczorem, dlatego nie ma zdjęć (ale będą pod koniec tygodnia!) – psiak czuje się raz lepiej, raz gorzej… jest wciąż trochę smutny.

Łapki jeszcze nie obciąża – być może to za wcześnie (weterynarze dają mu jeszcze czas na to) a być może… z przyzwyczajenia. W końcu wiele tygodni radził sobie nie używając jej.

Fryderyk ma lekką anemię i już ustępującą niedokrwistość. Badanie USG wyszło poprawnie, także to pewnie stan przejściowy.Lekarze są co do jednego zgodni – Fryderyk NIE MOŻE SIĘ DOBRZE W TAKICH WARUNKACH REHABILITOWAĆ bardzo potrzebuje DOMOWYCH WARUNKÓW, ruchu! W lecznicy wychodzi na trzy spacery dziennie a resztę dnia spędza leżąc… potrzebny jest mu zwykły najzwyklejszy ruch – spacery, chodzenie za kimś po mieszkaniu ;) i takie tam…
*

Fryderyk dosłownie wszedł nam w drogę. Wszedł – a w zasadzie wkuśtykał pod samochód niemalże ciągnąć za sobą tylne nogi.

Auto zahamowało gwałtownie a psiak zaczął uciekać w pola. Nie dało się nie zauważyć, że cały „tył Fryderyka” nie zachowuje się normalnie. Jednej łapy psiak nie obciążał w ogóle, wisiała ona podkurczona i… chwiała się na boki! Drugą ledwo stawiał na ziemi.

Pies szedł tak poboczem, brocząc w spadającym właśnie śniegu. Wyglądał na przestraszonego i zdezorientowanego. Pomimo ciężkiej sytuacji finansowej, w której znaleźliśmy się już parę miesięcy temu w związku z dużą interwencją pod Ciechanowem (wciąż wiele psiaków z tej interwencji jest pod naszą opieką a długi za ich leczenie wciąż spłacamy!) – nie mogliśmy mu nie pomóc… Read the rest of this entry »

młodziutki Oli w typie border collie ma dom!

Oli zostaje w domu tymczasowym NA STAŁE!

17 października:

Olaf znalazł dom tymczasowy! Teraz szukamy stałego :)

*

Olaf to młodziutki pies, jeszcze dziecko! Może nie mieć roku! Jest nieduży, czysty, grzeczny i niewinny :)

PILNIE szukamy mu DOMU TYMCZASOWEGO! Olaf przebywa w okolicach Warszawy! Nie chcemy, żeby trafił do schroniska do Korabiewic, ponieważ trwają tam remonty pomieszczeń, naprawy boksów i zupełnie nie ma miejsca a Oli jest tak delikatny, że ciężko mu się tam odnaleźć nawet, kiedy przyjeżdża z nami tylko na parę godzin…!

Jeszcze kilka dni temu, choć trudno w to uwierzyć! – Oli koczował na ulicy – spał zwinięty w białą kulkę na rudych liściach pod lasem… Spał trzęsąc się niewyobrażalnie – a może wcale nie spał, bo jak można zasnąć kiedy zimno przeszywa ciało? Może Oli leżał tak tylko zastanawiając się, kiedy znów wyjdzie słońce, w którym będzie można się ogrzać… Read the rest of this entry »

 Page 1 of 14  1  2  3  4  5 » ...  Last » 

Aktualności

Skaryszewskie Wstępy 2014 oczami naszych inspektorów

Skaryszewskie Wstępy 2014 oczami naszych inspektorów

Skaryszewskie Wstępy ZAKOŃCZONE Jak wyglądał tegoroczny targ? Czy zgodnie z zapewnieniami gminy warunki sprzedaży koni na targu były zdecydowanie lepsze niż w latach poprzednich? Przedstawimy [Continue]

Potrzebna pomoc

Sparaliżowana kotka Mona przegrała walkę o życie…

Sparaliżowana kotka Mona przegrała walkę o życie…
29 maja: Mamy bardzo złe wiadomości… Niestety w dniu wczorajszym Monka musiała zostać uśpiona :( Okazało się, że Mona miała za jedną z nerek guz, którego nie było wcześniej widać. [Continue]

Konie z Korabiewic pilnie potrzebują stajni! Koszt remontu to 20 000 zł.

Konie z Korabiewic pilnie potrzebują stajni! Koszt remontu to 20 000 zł.
W schronisku w Korabiewicach pod opieką Fundacji MRZRZ Viva! przebywa 15 koni i kucyk. Jednym z najpilniejszych wydatków jest naprawa stajni, której stan zagraża koniom. Musimy zdążyć przed [Continue]

Warszawa, Gocław: znaleziono młodziutką sunię!

Warszawa, Gocław: znaleziono młodziutką sunię!
Sunia ma 6 do 12 miesięcy, jest mieszańcem maści czarno-brązowej. Na szyi miała dwie czerwone obroże: jedną zwykłą a drugą przeciwkleszczową). Nie ma czipa! Została znaleziona 20 czerwca [Continue]