‘Interwencja’ Articles

Relacje z interwencji

mały Pajączek z porażeniem nerwu promieniowego – zbiera na specjalistyczny BUCIK!

DSC_048916 maja 2014 roku:

WESPRZYJ PAJĄCZKA W ZAKUPIE SPECJALNEGO BUCIKA na chorą łapę!

Pajączek jest już po konsultacji ortopedycznej!

Podczas pierwszej wizyty wykluczono babeszjozę mimo obecnych kleszczy. Opis wywiadu ortopedycznego:
„- przykurcz mm. prostowników kpL, okolicy podramienia i dłoni. Brak możliwości wyprostowania palców i nadgarstka.
- Samouszkodzenie skóry, będące wynikiem podpierania.
- Powyżej stawu łokciowego unerwienie i umięśnienie funkcjonuje prawidłowo.
- Stan po porażeniu nerwu promieniowego poniżej stawu łokciowego.

Wyniki konsultacji ortopedycznej – zalecenia:
DSC_0480Ze względu na samouszkodzenie konieczne gojenie skóry pod opatrunkiem i zakładanie buta ochronnego. Ćwiczenia mogą być niewystarczające. Ze względu na bardzo niekorzystne rokowanie w podobnych przypadkach sugeruje się amputację kończyny.”

Pajączek bardzo dobrze radzi sobie z chorą nóżką, dlatego podjęliśmy decyzję o obserwacji i zakupie bucika. Jednak do tego potrzebne są finanse, dlatego bardzo prosimy o wsparcie.

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
Tytułem: LECZENIE PAJĄCZKA

Do przelewów z zagranicy: SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

*

DSC0857712 maja 2014 roku:

Z targu koni w Pajęcznie wróciliśmy z dodatkowym pasażerem: poznajcie Pajączka.

Pieska znaleźliśmy kulejącego niedaleko targowiska. Na pierwszy rzut oka zobaczyliśmy, że przednia łapa sprawia mu trudność w chodzeniu. Gdy wzięliśmy go do samochodu i obejrzeliśmy, okazało się, że ma ranę na łapie i nieprawidłowo ją trzyma. Pajączek chodził na zewnętrznej części łapki, dlatego miejsce podpierania się jest poranione i bolesne. Jeśli Pajączek dalej w ten sposób obciążałby łapę – rana by się otworzyła, zainfekowała i mogłoby dojść do poważnych konsekwencji włącznie z przebiciem skóry przez kość. Łapka na pewno bardzo boli – Pajączek wciąż ją liże i źle reaguje na dotyk.

Obecnie Pajączek jest w lecznicy pod Warszawą, gdzie czeka na opinię ortopedy. Wierzymy, że szybko dojdzie do siebie i znajdzie nowy dom.

DSC08591A przyjaciel będzie z niego wymarzony. Jest młodym, malutkim pieskiem. Bardzo przyjaznym i otwartym. Bez problemu podróżował z nami autem.

Z tak uszkodzoną łapką psiak musiał chodzić od dłuższego czasu. Czy był niczyj, czy właściciel po prosto nie czuł potrzeby udania się z psem do weterynarza?

Bardzo prosimy o wsparcie finansowe w opłaceniu diagnozowania i leczenia Pajączka.

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
Tytułem: Leczenie Pajączka

Dramat trzech koni spod Radomska

radomsk211 kwietnia 2014 roku

Przedwczoraj dotarło do nas to dramatyczne zgłoszenie, na które nie sposób było nie zareagować. Następnego dnia rano byliśmy na miejscu, w małej wsi między Radomskiem a Pajęcznem. Już przed nami, przyjechał na miejsce przedstawiciel zawiadomionej przez nas Inspekcji Weterynaryjnej, który po obejrzeniu koni uznał, że należy je odebrać i zawiadomił o sytuacji gminę.

Gdy nasi inspektorzy dotarli na miejsce i rozeznali się w sytuacji, okazało się, że stan koni jest efektem konfliktu rodzinnego. Obie strony spychają na siebie nawzajem obowiązki, a w efekcie nikt u koni nie sprzątał i nikt nie korygował ich kopyt od dawna. Wszystko wskazuje również na to, że konie nie były karmione. Wszystkie konie były wychudzone i bardzo brudne.

Stan kopyt starszej klaczy i kucyka powodował, że miały nawet problem z ustaniem na nogach. Starsza klacz, Kasia, ma na nodze ogromną ranę, jak się potem okazało zainfekowaną i z postępującą martwicą. Kucyk Bobi, poza skrajnym wychudzeniem, przejawiał trudności w chodzeniu, prawdopodobny przykurcz mięśni spowodowany brakiem korekcji kopyt.

Dodatkowo, kilka dni wcześniej, w tej samej stajni padła inna, starsza klacz. Młodsza, około 3-letnia klacz Tosia, poza wychudzeniem, brudem i brakiem korekcji kopyt, przejawiała poważne braki w socjalizacji. Prawdopodobnie od bardzo dawna nie wychodziła ze stajni, a na pewno nigdy nikt z nią nie pracował.

Zdecydowaliśmy o odebraniu wszystkich koni. Załadunek każdego z nich był bardzo trudny, a w przypadku Kasi udał się cudem. Klacz nie mogła stawać na chorej nodze i weszła na samochód ostatkiem sił. Konie miały jechać do kliniki, ale z powodu braku miejsc trafiły w końcu do naszej fundacyjnej stajni. Zwierzaki dojechały na miejsce późną nocą, dostały wodę i małe porcje pożywienia.

Rano, kiedy zostały już nakarmione normalnie okazało się, jakie są głodne. Dosłownie nie mogły przestać jeść. Weterynarz nie mógł uwierzyć, że można dopuścić się takiego zaniedbania. Konie są zagłodzone. Głodzenie musiało trwać bardzo długo ponieważ u zwierząt doszło już do zaniku tkanki mięśniowej.

Starsza klacz z ogromną raną na nodze jest w najgorszym stanie. Kucyk Bobi również ma problemy z poruszaniem.

Podjęliśmy decyzję o natychmiastowym przetransportowaniu starej klaczy i kucyka do specjalistycznej lecznicy dla koni w Dusznikach Duchownych. Tam najprawdopodobniej konie będą musiały zostać zoperowane.

Tosia zostanie w naszej fundacyjnej stajni, gdzie będzie uczyć się kontaktu z ludźmi i również będzie leczona.

Koszty leczenia Kasi, Tosi i Bobika będą naprawdę ogromne, dlatego bardzo potrzebne będzie Wasze wsparcie. Liczy się każda złotówka.

Konie są pod opieką naszej końskiej grupy: Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni – dlatego prosimy o wsparcie na konto:

73 2030 0045 1110 0000 0255 8330
Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczynska 16 lok 42a 03-772 Warszawa

tytułem: „konie z Radomsk”

*

radomsk110 kwietnia 2014 roku

Cały dzisiejszy dzień spędziliśmy pod Radomskiem, w kolejnym gospodarstwie, którego właściciel zapomniał, że zwierzętom należy się opieka…

Odebraliśmy właścicielowi dwie klacze i kucyka. Konie są bardzo wychudzone, mają przerosty kopyt, żyły w okropnym brudzie. Jeden z koni ma otwartą ranę… Zgłaszająca poinformowała nas także, że w tym samym gospodarstwie kilka dni temu padła 19-letnia klacz.

Na miejscu, tuż przed nami, zjawił się zawiadomiony przez nas lekarz z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii i ocenił stan koni na fatalny… miał zamiar w dniu jutrzejszym złożyć wniosek o odbiór zwierząt do wójta. Lecz my postanowiliśmy nie czekać.

Przez kilka godzin czekaliśmy na transport dla koni, aby trafić mogły jeszcze tego samego dnia do specjalistycznej lecznicy. Udało się.

To tak na szybko, ponieważ mamy ręce pełne roboty. Więcej info jutro. Trzymajcie kciuki za konie i ich zdrowie!

Konie trafią pod opiekę naszej końskiej grupy Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni – na pewno potrzebne będzie wsparcie na ich leczenie!

To już druga tego typu interwencja w tym tygodniu. Zgłaszacie nam coraz więcej takich przypadków, co oznacza, że jesteście wrażliwi nie tylko na los psów i kotów – dziękujemy!

Kolejny DRAMAT zwierząt gospodarskich – gm. Mrozy

byczekWczoraj skontrolowaliśmy gospodarstwo pod Mińskiem Mazowieckim. Na miejscu było kilkanaście krów, które mimo hodowania na mięso były chude. Znajdowały się tam również wychudzone młode świnie, trzy psy i drób – gęsi i kaczki.

Żadne ze zwierząt nie miało dostępu do wody.

Zastaliśmy tam również młodego, może półrocznego byczka, który leżał w bardzo małej komórce zlokalizowanej poza obejściem. Nie mógł stać o własnych siłach, prawdopodobnie w wyniku zagłodzenia.

Byczek leżał w jednej pozycji, której nawet nie mógł zmienić. Cały czas tylko przeraźliwie muczał. Jego głos był bardzo słaby. Był bardzo chudy, a jego brzuch nieproporcjonalnie duży i bolesny.

Przy bliższym obejrzeniu go, zauważyliśmy, że od dłuższego czasu musiał załatwiać się pod siebie. Leżał w kałuży fekaliów, z której nie podniosłoby się nawet zdrowe zwierzę. Nawet nie będziemy próbowali opisywać zapachu jaki tam panował.

Według informacji z różnych źródeł wynika, że zwierzak leżał w komórce od 3 do nawet 7 dni. Na miejsce wezwaliśmy policję i inspekcję weterynaryjną. Lekarz weterynarii, który zbadał byczka, stwierdził, że zaleganie spowodowało nieprawidłową pracę wszystkich narządów i silną kwasicę, objawiającą się nerwowym odbijaniem. Objawem tego stanu był również powiększony brzuch i utrudnione oddychanie. Zalegał już na tyle długo, że jego organizm nie miał już szans na normalne funkcjonowanie. Zwłaszcza wiedząc, że nawet jedno czy dwudniowe przebywanie krowy w tak nienaturalnej pozycji jest dewastujące dla jej organizmu. Było jasne, że byczek cierpi.

Wspólnie z lekarzem i inspekcją stwierdziliśmy, że jedynym wyjściem jest eutanazja. Każde inne działanie oznaczałoby tylko i wyłącznie przedłużanie jego agonii i śmierć w cierpieniach. Zrobiliśmy co w naszej mocy, aby zapewnić mu humanitarne i godne odejście. Byliśmy z byczkiem do samego końca. Umarł o 16.40.

Cała sprawa trwa już od wielu lat. Inspekcja Weterynaryjna wielokrotnie przeprowadzała kontrole gospodarstwa i składała wnioski o odbiór zwierząt, jednak bez reakcji ze strony gminy. Każdy może sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy gdyby reakcja gminy była prawidłowa, byczek musiałby cierpieć przez tyle dni. Właściciela zwierząt nie zastaliśmy. Na posesji byli tylko jego 90-letni rodzice i brat, który odżegnuje się od zwierząt. Właściciel podobno przebywał „na melinie” w sąsiedniej miejscowości.

W następnej kolejności złożymy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez właściciela przestępstwa oraz wniosek o odbiór zwierząt i zrobimy co w naszej mocy, aby gmina tym razem podjęła słuszną decyzję.

Klacz z wrośniętym kantarem i sunia z klatki na kury odebrane w Lidzbarku

13 marca wraz z okńską grupą Vivy!, Powiatowym Inspektoratem Weterynarii, Policją i Strażą Miejska odebraliśmy klacz z wrośniętym kantarem oraz sunię przetrzymywaną w klatce na kury.

Ale od początku…

JAK BYŁO ROK TEMU?

a6385d1824fd712713cdc3f8e8503e49,35,1Interwencja dotyczyła znanej już sytuacji koni lekarza weterynarii, o których głośno było rok temu: http://uwaga.tvn.pl/63954,news,,konie_na_lancuchach,reportaz.html

Właściciel koni trzymał je na łańcuchach niezależnie od pogody. Konie dodatkowo mnożyły się, dochodziły także do agresji między nimi.

Rok temu zapadła decyzja burmistrza o… odmowie odebrania koni. W uzasadnieniu napisano, że warunki bytowania są na tyle dobre, że burmistrz nie widzi potrzeby ich odbierania.

Przedstawiciel Urzędu Miasta w Lidzbarku stwierdził, że „to nie są właściwe warunki bytowania zwierząt, ale to nie jest tego typu kaliber sprawy, który pozwałaby odebrać konie. Nie podoba mi się to, że są uwiązane na łańcucha, ale jest to uchybienie”.

„Uchybienie” trwa, konie spędziły kolejny rok na łańcuchach – bez żadnych wiat ani stajni.

Przez rok Urząd Miasta nie zrobił nic, aby zmienić sytuację, o której w mieście jest głośno.

Musiała stać się tragedia, aby burmistrz zmuszony został do podjęcia kolejnych decyzji.

*

JAK BYŁO W CZWARTEK?

1965049_661038970601751_520931207_n„Jakimś cudem”, właściciel koni nie zauważył, że najmłodsza w stadzie klacz rośnie – a jej kantar NIE. Wynikiem tego zaniedbania była wrośnięta głęboko w pysk zwierzęcia uprząż…

Kantar został klaczy zdjęty kilka dni temu dopiero po interwencji policji i powiatowego lekarza weterynarii. Zapach, który poczuli wyżej wymienieni był podobno nie do opisania. Od tamtej pory właściciel nie podjął leczenia, tłumacząc się tym, że klacz jest dzika i nie daje się dotknąć.

Cała sprawa budzi wątpliwości, ponieważ właściciel koni jest przecież weterynarzem!

W związku z tym, że rana była brudna i ropiała – w dniu wczorajszym, już za zgodą burmistrza, odebraliśmy właścicielowi najmłodszą klacz.

Podczas, gdy prowadziliśmy rozmowę z burmistrzem, właściciel złośliwie odwiązał klacz od drzew, pod którymi stała od kilku dni. Miał nadzieję, że nie będziemy dość zdeterminowani, aby złapać klacz, która najwidoczniej nigdy nie była socjalizowana z otoczeniem.

Posesja weterynarza nie jest ogrodzona, co utrudniało całą akcję. Młoda klacz miała bardzo dużo siły, a dodatkowy ból pyska sprawiał, że skutecznie nam się wymykała.

DSC_0943Po ponad 2 godzinach prób i przy pomocy Straży Miejskiej oraz środków farmakologicznych – udało się. Klaczka pojechała do kliniki w Gnieźnie na leczenie. Podobno już po wyładunku na miejscu zachowywała się zupełnie inaczej.

Dostaliśmy również zgodę na odebranie właścicielowi suni Misi, o której pisaliśmy już rano.

Misia żyła w niskiej niezadaszonej klatce na lisy/kury – bez dostępu do wody i w strachu przed właścicielem.

*

CO TERAZ?

DSC07459Klacz czeka leczenie.

Jest w dobrych rękach końskiej grupy Viva!, która zajmie się jej powrotem do zdrowia.
Szczegółowe informacji o koniu będą publikowane na Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni

My również będziemy informować o jej stanie!

Już wiemy, że jest po zabiegu i że zachowuje się już znacznie lepiej – pewnie dlatego, że ogromny ból jej pyska znika.

Misię czekają oględziny weterynaryjne. Szukamy jej domu i prosimy o wsparcie przy utrzymaniu.

W niedługim czasie powinien także zostać opublikowany materiał TVN UWAGA! z wczorajszej interwencji!

————–
Pamiętajcie, że jesteśmy grupą interwencyjną, która utrzymuje się WYŁĄCZNIE z darowizn. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę.

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa

przekaż 1% podatku na rzecz INTERWENCJI i ratuj z nami zwierzęta!
nazwa OPP: Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
KRS: 0000135274
Cel szczegółowy: INTERWENCJE

Woda? Przecież jest. W studni. – Bydło i psy w Nadarzynie.

„Woda? Przecież jest. W studni.” – Taką odpowiedź usłyszeliśmy w piątek podczas kontroli warunków bytowych zwierząt w jednym z gospodarstw w gminie Nadarzyn, kiedy zapytaliśmy dlaczego jego zwierzęta nie mają stałego dostępu do wody.

Tego dnia wspólnie z przedstawicielami Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Pruszkowie, Urzędu Gminy w Nadarzynie oraz policji i straży gminnej, nasi inspektorzy wraz z inspektorami TOZu Milanówek przeprowadzili kontrolę warunków bytowania zwierząt w tym gospodarstwie.

DSC07149Wnioski z kontroli.

Te były jasne i wspólne dla wszystkich kontrolujących. Właściciel zwierząt przede wszystkim:

utrzymuje wszystkie zwierzęta bez stałego dostępu do wody ;
cielęta utrzymuje na uwięzi, co stoi w sprzeczności z art.12.4a pkt 2 ustawy o ochronie zwierząt ;
nie zapewnia zwierzętom dostatecznej czystości w pomieszczeniach, w których przebywają ;
nie zapewnienia owcom dostępu do światła dziennego ;
nie zapewnienia psom dostatecznego schronienia przed warunkami atmosferycznymi a także utrzymuje psy na uwięzi w sposób stały.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby była to pierwsza kontrola w tym miejscu. Jednak była to już kolejna kontrola, po której nic się nie zmieniło. Właściciel nie może zasłaniać się już ani niewiedzą ani brakiem środków – w końcu nalanie zwierzętom wody ze studni nie kosztuje…

DSC07218Stan zwierząt.

W gospodarstwie łącznie utrzymywanych jest kilkanaście „sztuk” bydła i trzy cielęta.
Wszystkie bez stałego dostępu do wody, część również bez stałego dostępu do światła dziennego, wszystkie w niedostatecznym stanie higieniczno-sanitarnym.

Rolnik utrzymuje cielęta na uwięzi, co stoi w sprzeczności z paragrafem 11 ustęp 1 Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 28 czerwca 2010 r. w sprawie minimalnych warunków utrzymywania gatunków zwierząt gospodarskich innych niż te dla których normy ochrony zostały określone w przepisach UE oraz art. 12 ustęp 4a p. 2 ustawy o ochronie zwierząt stanowiące wykroczenie z art. 37.1 tejże ustawy.

Część bydła jest nieoznakowana! Właściciel twierdził jakoby po ostatniej kontroli przeprowadzonej przez Powiatowego Lekarza Weterynarii, dwie krowy zostały mu skradzione, jednak wobec faktu umorzenia przez prokuraturę postępowania w tej sprawie nie można wykluczyć, że zwierzęta te nie zostały sprzedane. Dodatkowo, brak ich oznakowania umożliwia wprowadzanie do obrotu zwierząt poza kontrolą weterynaryjną.

Owce wraz z jagniętami utrzymywane są w boksach w stodole – jest ich łącznie około 30 szt. w tym kilkanaście jagniąt. Wszystkie zwierzęta były nieoznakowane, nie miały żadnego dostępu do światła dziennego. Pusty pojemnik na wodę stał w miejscu niedostępnym dla zwierząt.

Dwie sunie utrzymywane są w tym gospodarstwie na uwięzi w sposób stały – oraz bez aktualnych szczepień przeciwko wściekliźnie. Budy, w których przebywają nie zapewniają wystarczającej ochrony przed warunkami atmosferycznymi ze względu na stan techniczny. Psy nie mają stałego dostępu do wody; garnki na wodę są dodatkowo dziurawe i zalega w nich brud.

Kiedy właściciel, na prośbę inspektorów nalał psom wody – te nie mogły przestać pić…
Sunie ponadto reagowały na opiekunów w sposób świadczący o dużym lęku, co martwi nas najbardziej…

DSC07254PIW złożył wniosek już w grudniu.

Już w grudniu PIW podczas kontroli stwierdził podobne przypadki znęcania i wystosował do wójta gminy wniosek o tymczasowy odbiór wszystkich zwierząt. Jednak zaplanowano też kolejną wspólna kontrolę, aby sprawdzić, czy taki środek zadziałał na rolnika.

Jak widać, taki środek nie zadziałał – od tamtego czasu właściciel utuczył jedynie psy, lecz nie zapewnił im lepszych warunków bytowania, psy są bardzo wystraszone – podobno jeszcze bardziej, niż kiedy PIW interweniował tam w grudniu. Dlatego w dniu dzisiejszym złożyliśmy do wójta wniosek o odebranie rolnikowi zwierząt zgodnie z art 7.1 ustawy o ochronie zwierząt.

DSC07275PILNIE szukamy miejsc dla dwóch przerażonych suczek!

Jeśli burmistrz da nam zielone światło – będziemy mogli odebrać mu zwierzęta. Wójt musi jednak przemyśleć, dokąd zabrać odebrane zwierzęta. – ponieważ opiekę nad nimi przejmuje wtedy gmina.

Psy także trafią pod opiekę gminy. Wolelibyśmy jednak, żeby znalazły domy tymczasowe, skąd łatwiej byłoby im szukać domów stałych oraz, w których można by z nimi pracować. Suniom potrzebna jest socjalizacja, są bardzo łagodne, ale okropnie wystraszone.

Sunie są dwie: obie ważą około 20-25 kg. Jeszcze w grudniu obie były zagłodzone… jednak kontrole sprawiły, że właściciel je szybko odkarmił.

Sunie są strachliwe, jedna – czarno-pręgowana w ogóle nie chciała wyjść z budy. Jaśniejsza sunia jest trochę odważniejsza. Obie są łagodne i czekają na pomoc!

Czekamy na decyzje wójta i trzymamy rękę na pulsie.

kontakt ws. pomocy suniom: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

___________
Interwencje odbywają się dzięki Waszemu wsparciu!
przekaż 1% podatku na rzecz INTERWENCJI i ratuj z nami zwierzęta!

nazwa OPP: Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
KRS: 0000135274
Cel szczegółowy: INTERWENCJE

Psy, bydło i konie w fatalnych warunkach.

11 marca 2014.

1911154_659658930739755_307768477_oDziś znów przyjechaliśmy do gospodarza, który w fatalnych warunkach przetrzymuje psy, bydło i konie. Po raz kolejny nie chciał współpracować – dlatego złożyliśmy prośbę o wsparcie Powiatowego Inspektoratu Weterynarii (PIW) w Grójcu.

PIW dołączył do wspólnej interwencji w dniu dzisiejszym!

Czekamy na oficjalne pismo od PIW. Z relacji po wyjściu powiatowego lekarza wet. z posesji gospodarstwa wynika, że właściciel zwierząt zastosował się do części naszych wytycznych.

Wciąż jednak ogólnie na terenie panuje duży nieporządek. Brakuje również stałego dostępu zwierząt do wody, a cielęta nadal są wiązane – co jest bardzo poważnym łamaniem przepisów.

Właśnie piszemy zawiadomienie z wnioskiem o umożliwienie fizycznej kontroli. Tylko w ten sposób będziemy pewni czy zalecenia realnie są wdrożone.

Nasze interwencje często obejmują tworzenie pism umożliwiających nam działanie w ramach funkcjonującego w Polsce prawa. To jedna z umiejętności, które nabyliśmy niemalże do perfekcji. Mamy nadzieję, że zawiadomienie poparte świadomością prawa gminy i PIW umożliwi nam dalszą pomoc zwierzętom.

*

8 marca 2014.

1982246_658054740900174_547634233_nJesteśmy w trakcie kolejnej interwencji, która dotyczy zaniedbań psów (brak bud, łańcuchy) i zwierząt gospodarskich (problemy z kopytami, warunki bytowania).

Mimo dwóch wizyt naszych inspektorów – nic się nie zmienia. Właściciel nie chce współpracować, jest agresywny i wydaje mu się, że przepisy prawa go nie dotyczą.

Dlatego staramy się o odebranie zwierząt. Wszystko rozstrzygnie się – miejmy nadzieję… – w przyszłym tygodniu i wtedy będziemy mogli podać więcej szczegółów i zdjęć!

Jeśli choć część planu pójdzie po naszej myśli: będziemy prosili Was o wsparcie dla trzech psów.

Trzymajcie kciuki, żeby gmina dopełniła swoich obowiązków, a zwierzaki w końcu dostały szansę na normalne życie!

*

———————-
Pamiętajcie, że jesteśmy grupą interwencyjną, która utrzymuje się WYŁĄCZNIE z darowizn.

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772

Oczywiście przy okazji poprosimy o Wasz 1% podatku. Wystarczy w PIT podać numer KRS 0000135274, cel szczegółowy – INTERWENCJE.

Buraska z Woli – złamanie otwarte! Buraska nie przeżyła – wada serca…

kotka14 października.

Nóżka nie żyje. Dziś nagle poczuła się gorzej i mimo reanimacji – nie przeżyła.
Powodem najprawdopodobniej był zator w nóżce, kilku niezależnych weterynarzy przyznaje, że to się zdarza… nie bardzo mamy na razie siłę pisać więcej :( z resztą… co tu pisać…. czekaliśmy na informacje o przebiegu operacji a zamiast tego dostaliśmy bolesny cios…

Ciało Nóżki zostanie poddane sekcji.

*** Mamy wyniki sekcji. Najpewniej przyczyną zgonu buraski było serce. Kotka miała zapalenie mięśnia sercowego i samo serce bardzo powiększone. Takie coś ciężko stwierdzić po samym RTG – szczególnie, kiedy kot jest dzikusem i nie da się osłuchać/zbadać bez sedacji. Nerki kotki też nie były w dobrym stanie – być może przez jakieś zatrucie. Lekarz robiący sekcję (z zupełnie innej lecznicy) powiedział, że samo złamanie to był najmniejszy problem Nóżki…

*


aktualizacja 11 października:

Już wiemy, ze zabieg będzie pewnie w poniedziałek – chirurg na razie skłonny jest składać łapkę, ale być może kiedy ja otworzy okażę się, ze jednak trzeba amputować…!

*

DSC_148210 października:

Dzisiejsze zgłoszenie: na parkingu na warszawskiej Woli mieszka kociak z urwaną łapką!

Nasz inspektor udał się na miejsce z klatką do łapania kotów. Na parkingu stróżujący panowie ochroniarze pokazali mu kotkę. Słyszeli, że coś z maluszkiem nie tak, bo całą noc przeraźliwie płakał… sami chcieli złapać kotka i mu pomóc, ale nie potrafili.

Buraska szybciutko złapała się w klatkę. Po zapachu czuć było, że z nóżką jest niewesoło. Niestety kotka nie dała się obejrzeć.

Nóżkę obejrzano dopiero w znieczuleniu u weterynarza. Zrobiono również zdjęcia RTG, które jednoznacznie wskazują na nieładne ZŁAMANIE OTWARTE…

3Kotka została opatrzona,nóżka unieruchomiona tymczasowo. Mała dostała całą gamę leków. Musiała zostać w klinice.

Dziś zdjęcia oglądał będzie CHIRURG – czkamy na telefon z kliniki, czy łapkę da się poskładać, czy trzeba będzie ją AMPUTOWAĆ…

Kotka ma około 5-6 mcy, ma duży brzuszek – może być już w ciąży…

*

BARDZO PROSIMY O POMOC!

MUSIELIŚMY pomóc burasce, zgłaszający dzwonił w wiele miejsc, ale nikt nie mógł przyjechać a pomoc potrzebna była natychmiast!

DSC05810Teraz MY prosimy WAS o pomoc!

Nasz numer konta:

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa

tytułem: buraska z woli

Do przelewów z zagranicy: SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

Mrówka i Trufla mają dom!

21 października:

melaDonosimy, że sunie chodzą już na smyczkach - dostały piękne obróżki od darczyńcy i naszego fotografa, który zrobił im nowe zdjęcia :) – to pewnie dlatego!

Jeśli chodzi o relacje z innymi psami oraz kotami – zostało to już sprawdzone i nie ma z tym najmniejszych problemów!

Dziewczyny bardzo interesują się innymi istotami, ale pozytywnie! Chcą się bawić, są bardzo socjalne :) i towarzyskie.

W ogóle NAJBARDZIEJ lgną oczywiście do CZŁOWIEKA :) zaczynają uczyć się bawić zabawkami, bardzo cieszą się do ludzi! Pozostawione same – nie niszczą!

Maluchy zachowują czystość (załatwiają swoje potrzeby tylko na spacerach)… no po prostu małe szkieleto-ideały!

fela_wwwSunie przybierają na wadze wolno, ponieważ były skrajnie wygłodzone. Powoli kostki znikają… ale bardzo powoli.

Utworzyliśmy aukcję charytatywną na rzecz ich leczenia! http://allegro.pl/pomoz-suczkom-szkieletom-z-lasu-viva-interwencje-i3619941499.html

Pomoc bardzo się przyda, gdyż:

U mniejszej, rudej Mrówki, lekarze wykryli szmery w serduszku. Na szczęście konsultacja kardiologiczna NIE wykazała w serduszko żadnych nieprawidłowości, ale serduszko należy obserwować.

Natomiast u Trufli ortopeda wykrył niewielki problem z tylnymi łapkami. Problem ma podłoże niedożywienia i wyniszczenia, powinien wkrótce zniknąć!

*

Piękne lasy koło Nieporętu, rzut beretem od Warszawy. Piękna polska jesień i… smutna polska rzeczywistość. Na jednym z leśnych parkingów, przy śmietnikach, wokół których grzybiarze zostawiają po sobie pamiątki, koczują dwa szkielety psów, których po prostu nie da się NIE zauważyć!

mrowNawet w dzień powszedni, grzybiarzy w lesie było pełno. Niewzruszeni posilali się na parkingach, z rodzinami i własnymi psami lub przechadzali się po lesie. Przecież skrajnie wychudzone psy w środku lasu to nie ich problem.

Owszem, rzucali suniom niezjedzone kanapki – i tak właśnie te dwa szkieleciki musiały tu przetrwać. Jednak co byłoby z nimi za parę tygodni?

Psiaki zgłosiła nam osoba, która też przyjechała do lasu na grzyby – ale bardziej niż grzybami, zajęła się psami ;)

Maluszki to dwie około roczne sunie :) mogą być siostrami, ale niekoniecznie.

Czarna sunia – Trufla sama garnęła się do ludzi, była prze-szczęśliwa kiedy ktoś się nią zainteresował i dotknął. Ruda – Mrówka bardziej się bała, ale i ona dała się w końcu złapać.

Sunie są BARDZO wyniszczone, szczególnie ruda sunia jest skrajnie wychudzona. Obie mają na sobie kleszcze, są słabe i wystraszone.

Sunie trafiły do kliniki w Warszawie gdzie zostaną gruntownie przebadane :) wstępne oględziny wskazują tylko na wycieńczenie spowodowane skrajnym niedożywieniem.

trufRuda sunia waży dziś 5 kg! Czarna – „aż” 6!

SZUKAMY dla suń DOMÓW TYMCZASOWYCH! to aktualnie największa potrzeba!

Sunie są bardzo sympatyczne, już mniej wystraszone, ciekawskie :) oczywiście domom tymczasowym zapewnimy 100% pokrywania kosztów związanych z opieką nad psem!

OCZYWIŚCIE szukamy maluchom także DOMÓW :)

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

*

BARDZO PROSIMY O POMOC!

nie mogliśmy nie zaopiekować się suniami, na diecie gzybiarskiej nie przeżyłyby kolejnych tygodni…

Nasz numer konta:

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
BGŻ SA Warszawa

tytułem: sunie z lasu

Do przelewów z zagranicy: SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

kontakt ws. adopcji: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

Jogi już zdrowy – szuka domu!

IMG_8211_229 października 2013:

Jogi się przypomina tą jakże piękną jesienną sesją!

Jogi to wesoły domowy pies, strasznie przyjazny i gotowy na to, aby ktoś mógł się w nim zakochać i zabrać go do domu!

Jest średniej wielkości (około 12-15 kg) – w średnim wieku: oceniany na około 3 lata.

Potrafi chodzić na smyczy! Patrzcie, jak pięknie prezentuje się na tle naszej polskiej przyrody!

To jak będzie? Jogusia polecamy KAŻDEMU :)

kontakt: 504 563 306 ; interwencje@viva.org.pl

*

aIMG_331110 października 2013:

mamy nie najlepsze wieści: otrzymaliśmy wyniki krwi pod kątem łysienia oraz badania histopatologicznego guza… oto słowa weterynarzy:

badanie histopatologiczne guza: Wynik wskazuje na potencjalnie ZŁOŚLIWĄ postać guza, co nie jest częste – większość tych guzów to guzy łagodne, czyli nie dające przerzutów.

Ten ewentualnie może je dawać (najpierw do okolicznych węzłów chłonnych). Guz nie naciekał powrózka i został usunięty w całości, należy więc kontrolować, czy nie pojawiają się przerzuty.

badana krwi pod kątem łysienia: wyszło obniżone T4, więc warto zacząć suplementację hormonów tarczycy. może to być np. euthyrox (ludzki) lub forthyron weterynaryjny (oczywiście droższy).

Za 3-4 tygodnie ponownie należy skontrolować poziom hormonów tarczycy.
suplementacja jest konieczna, potrzebne zatem dalsze WSPARCIE na leczenie! :(

*

1234838_583928418312807_1454570046_n26 września 2013

Dziś Jogi był u weterynarza w klinice ENDOVET, ponieważ przełysienia w okolicach szyi, tylnych nóg i fałd kolanowych powiększają się. Ponadto w miejscach, w których był golony do zabiegu – sierść nie odrasta w ogóle.

Jogi nie drapie się jednak, to wskazywałoby bardziej na niedoczynność tarczycy niż na chorobę pasożytniczą.

Jutro dostaniemy wyniki krwi i będziemy wiedzieć na pewno. Jogi dostał również Vetoskin na wspomaganie.

W związku z problemami skórnymi, wciąż prosimy o wsparcie!

*

26 sierpnia 2013

UWAGA UWAGA wieści od Jogiego z kliniki: chłopak jest już po zabiegu i po RTG!
Na zdjęciach RTG nie widać przerzutów do płuc! Jogi bardzo dobrze zniósł sedację, już się w pełni wybudził :) guz wygląda jak rozrost nowotworowy, ale dopiero po badaniu histopatologicznym będziemy wiedzieli na pewno!

Z nowości: w klatce piersiowej i stawie ramiennym Jogiego znaleziono ŚRUT! wiać ktoś kiedyś bardzo dobrze się bawił strzelając do Jogusia… śrut w klatce piersiowej nie przeszkadza, ale ten ze staw jest do obserwacji, może zacząć Jogiemu przeszkadzać…

*

25 sierpnia 2013

wieści z frontu: Jogi jest po badaniu krwi i USG. Oba badania w normie :) zabieg jutro! lekarze podejrzewają jakąś zmianę rozrostową, która po zabiegu zostanie wysłana do histopatologii. Zmiany skórne to najprawdopodobniej wynik inwazji pcheł!

Trzymajcie dalej kciuki i myślcie jutro o Jogim ciepło!

Byliśmy dziś znów w miejscowości, w której przebywa kolega Jogusia. Niestety nie było go dziś, pewnie dlatego, że w mieście trwają cały dzień dożynki powiatowe i jest bardzo hucznie a to jednak troszkę dzikusek…

*

Jogi24 sierpnia 2013

Na szybko: parę zdjęć z naszej dzisiejszej interwencji koło Sokołowa Podlaskiego.

Na ulicy dwa psy, w tym jeden z wielkim jak melon – no właśnie, jeszcze nie wiemy czym, ale najprawdopodobniej – nowotworem jądra…

Poza tym Jogi (tak dostał na imię przemiły terrierek mix:) ma na ciele wiele wyłysień, placków łysej skóry i małych ranek wskazujących na jakaś chorobę skóry…

Poza tym to PRZEMIŁY wesoły pies, który aż pcha się na ręce :)
Jego kolega – przeciwnie. Nie pcha się i przez długi czas dziś na miejscu nie mogliśmy go złapać. Jutro z samego rana ruszamy znów w trasę – na pomoc koledze Jogiego, tym razem z większą ilością profesjonalnego sprzętu…

Jogi trafił dziś do lecznicy w Warszawie. Zostanie przebadany (krew + USG a także RTG, bo niestety przy tak ogromnym nowotworze nie sposób nie myśleć o przerzutach…) i zoperowany – pewnie w poniedziałek.

BARDZO PROSIMY O POMOC!

nie mogliśmy nie pomoc Jogiemu! teraz sami prosimy o pomoc!

Numer konta:

*** UWAGA! mamy nowy numer konta ***

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa
BGŻ SA Warszawa

tytułem: JOGI

Do przelewów z zagranicy: SWIFT: GOPZPLPW
IBAN: PL 36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

Warszawa: młoda zagłodzona Ira – odeszła…

20 maja 2013.
Ira odeszła w nocy.

IraWczoraj przed południem Ira poczuła się źle. nie chciała jeść, zaczęła przelewać się przez ręce. Opiekunka w hotelu od razu zawiozła ją do najbliższego weterynarza. Sądziliśmy, że to babeszjoza – zgadzały się objawy, więc nie było co zwlekać. Ira dostała płyny i zaczęły się badania… z których w sumie niczego się nie dowiedzieliśmy.

Ponieważ w krwi (także rozmaz) nie znaleziono niczego niepokojącego, podejrzewano ciała obce w układzie pokarmowym – w końcu wcześniej Ira w jelitach miała same śmieci, żadnej treści pokarmowej!

Stan Iry nie poprawiał się, późnym wieczorem (Emil! ZNÓW dziękujemy za pomoc!) trafiła ona do całodobowej lecznicy na Bemowie. Lekarze robili, co mogli, ale nawet nie byli już w stanie ustabilizować jej stanu. Ira odeszła.

Musimy się pozbierać po tej wiadomości, jeszcze nic nie jest jasne… jak to możliwe, że w ciągu kilkunastu godzin Ira z żywego sreberka stała się psem leżącym, po czym weterynarze nie byli już w stanie jej nawet ustabilizować..? Read the rest of this entry »

 Page 1 of 9  1  2  3  4  5 » ...  Last » 

Aktualności

Skaryszewskie Wstępy 2014 oczami naszych inspektorów

Skaryszewskie Wstępy 2014 oczami naszych inspektorów

Skaryszewskie Wstępy ZAKOŃCZONE Jak wyglądał tegoroczny targ? Czy zgodnie z zapewnieniami gminy warunki sprzedaży koni na targu były zdecydowanie lepsze niż w latach poprzednich? Przedstawimy [Continue]

Potrzebna pomoc

Sparaliżowana kotka Mona przegrała walkę o życie…

Sparaliżowana kotka Mona przegrała walkę o życie…
29 maja: Mamy bardzo złe wiadomości… Niestety w dniu wczorajszym Monka musiała zostać uśpiona :( Okazało się, że Mona miała za jedną z nerek guz, którego nie było wcześniej widać. [Continue]

Konie z Korabiewic pilnie potrzebują stajni! Koszt remontu to 20 000 zł.

Konie z Korabiewic pilnie potrzebują stajni! Koszt remontu to 20 000 zł.
W schronisku w Korabiewicach pod opieką Fundacji MRZRZ Viva! przebywa 15 koni i kucyk. Jednym z najpilniejszych wydatków jest naprawa stajni, której stan zagraża koniom. Musimy zdążyć przed [Continue]

Warszawa, Gocław: znaleziono młodziutką sunię!

Warszawa, Gocław: znaleziono młodziutką sunię!
Sunia ma 6 do 12 miesięcy, jest mieszańcem maści czarno-brązowej. Na szyi miała dwie czerwone obroże: jedną zwykłą a drugą przeciwkleszczową). Nie ma czipa! Została znaleziona 20 czerwca [Continue]